Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damon. Pokaż wszystkie posty

28 sierpnia 2014

Rozdział 13."Czy to się dzieje naprawdę?"

Niklaus pojawił się natychmiast obok.Wyciągnął delikatnie kołek z mojej piersi i wziął mnie na ręce.Zaniósł mnie do auta.Sam usiadł za kierownicą i ruszył w kierunku naszego domu.Gdy dojechaliśmy do domu Klaus wywnioskował,że kołek był nasączony jadem wilkołaka.Szybko przegryzł swój nadgarstek i podał mi swoją krew.Przytuliłam się do niego po czym pocałowałam go.
-Myślałam,że mi się udało.To było zbyt łatwe żeby okazało się skuteczne.-szepnęłam wtulona w Nick'a.
-Nie martw się.To nie twoja wina.-pocieszał mnie Klaus głaszcząc mnie po policzku.

Damon:            ~*~

Po kilku godzinach jazdy w końcu dojechaliśmy na miejsce.Wziąłem nasze bagaże i poszedłem przodem.Elena zamknęła dobrze samochód i podążyła za mną.Kiedy weszliśmy do środka rzuciłem torby na fotel i szybko podeszłem do Eleny po czym pocałowałem ją namiętnie przypominając sobie chwile sprzed kilku miesięcy.To właśnie tutaj oświadczyłem się Elenie,tutaj dokończyła swoją przemianę.
-Jedziemy na przejażdżkę.Chodź.-powiedziałem ciągnąc Ell za rękę.Wsiedliśmy do samochodu.Tym razem ja prowadziłem.
-Gdzie ty mnie ciągniesz?-jechaliśmy właśnie jakąś ulicą w centrum.
-Zobaczysz.-odparłem puszczając jej oczko.

Elena:           ~*~

Nagle podjechaliśmy pod okienko gdzie udzielane są szybkie śluby.
-Damon,co to ma być?-zapytałam zdziwiona.
-Szybki ślub.-odpowiedział z szerokim uśmiechem.
-Witam.Nazywam się Christina i udzielę wam ślubu,lecz najpierw potrzebuje państwa dane.-powiedziała kobieta w okienku.Salvatore podał kobiecie jakieś papiery,a ta wszystko spisała,potem zaczęła się "ceremonia".
-Eleno Gilbert,czy chcesz za męża Damon'a Salvatore i przyjmujesz jego nazwisko?-zapytała Christina.
-Tak.-odpowiedziałam wsuwając obrączkę na palec Damon'a.
-Damon'ie Salvatore,czy chcesz za żonę Elenę Gilbert i chcesz spędzić z nią wieczność?-spytała.
-Tak.-zgodził się po czym poszedł moim przykładem i założył mi obrączkę.
-Możesz pocałować nową panią Salvatore.-zwróciła się do Damon'a.Wampir musnął lekko moje usta.Podziękowaliśmy Christinie i odjechaliśmy zabrawszy wszystkie dokumenty.
-Nie mogę w to uwierzyć.-powiedziałam gdy byliśmy już w domu.
-Zaraz pani pomogę,pani Salvatore.-mruknął Damon po czym mnie pocałował.
-Noc poślubna?-zapytałam,a wampir pokiwał lekko głową.-Niezły pomysł.-szepnęłam.
-Kocham cię.-powiedział muskając swoją dłonią moje ramiona.
-Ja ciebie też,Damon'ie.-kolejny raz
szepnęłam.Musnęłam wargami usta Damon'a,a ten przyciągnął mnie do siebie i pocałował namiętnie.Weszliśmy na górę po schodach nadal się całując.Otworzyłam drzwi do sypialni i rzuciłam się na łóżko.Damon popatrzył na mnie i poprosił żebym zamknęła na chwilę oczy.Przymknęłam powieki i poczułam na swojej szyi coś chłodnego.Otworzyłam oczy,a moja dłoń szybko powędrowała do owej rzeczy.Był to srebrny łańcuszek z kryształowym serduszkiem.
-Dziękuję.-rzuciłam się na szyję mojego....męża.Muszę się przyzwyczaić do tego tytułu.
Damon znów mnie pocałował po czym odpiął pierwszy guzik mojej sukienki,a potem kolejny i kolejny.

23 czerwca 2014

Rozdział 8."Dlaczego?"

Klaus:             ~*~

Nie mogłem jej powiedzieć,że wyjeżdżam.Kiedy Care by się o tym dowiedziała nie pozwoliłaby mi się ruszyć nawet na krok.Nie chcę jej zostawiać,ale nie mam wyboru.Wiem,że mojej siostrze także jest ciężko,bo musi zostawić Stefana kiedy już go zdobyła.Elijah też musi zostawić swoją ukochaną-Ericę.Wrócę nie długo do Mystic Falls,ale wiem,że Caroline mi tego nie wybaczy.Postanowiłem,że powiem jej całą prawdę,może wtedy gdy dowie się,że chodzi o moje życie pozwoli mi wyjechać i mi to wybaczy.
-Caroline?-zawołałem,a ta zjawiła się przede mną w ułamku sekundy.
-O co chodzi?-zapytała z uśmiechem na ustach.Wiem,że grała,a tak naprawdę była bardzo smutna.
-Chcę Ci wszystko wytłumaczyć.Doszedłem do wniosku,że jeśli dowiesz się dlaczego muszę wyjechać...-nie dokończyłem,bo dziewczyna mi przerwała.
-Co?!Wyjechać?!-krzyknęła zalewając się łzami.
-Posłuchaj!Musimy wyjechać,bo w Mystic Falls czai się łowca pierwotnych,a ty żeby informować mnie o jego krokach zostaniesz tu.Care zrozum,tutaj chodzi o życie mojego rodzeństwa i moje.-wytłumaczyłem,a ona rzuciła mi się na szyję.
-Kiedy wyjeżdżasz?-zapytała poprzez łzy.
-Po jutrze rano.-odpowiedziałem,a dziewczyna zaczęła mnie chaotycznie całować.
-Jeżeli to są nasze ostatnie godziny,to chcę spędzić je jak najlepiej.-oznajmiła.
-Księżniczko,ale ja jeszcze wrócę do ciebie,jeżeli ujdę z życiem.-rzekłem.
-Nie mów tak!Na pewno do mnie wrócisz w całości.-powiedziała,a ja uśmiechnąłem się do niej,znowu mnie pocałowała.To nie był taki mało znaczący pocałunek,to był pocałunek,który mówił "Będę za tobą tęsknić.Bardzo."
-Kocham Cię.-powiedziałem.
-Ja ciebie też i nigdy nie przestanę.-oznajmiła.
-Na zawsze.-rzuciłem.
-Na zawsze.-powtórzyła Caroline.

Elena:              ~*~

Damon dostał dzisiaj dziwnego sms'a od Caroline.
"Jeżeli znalazłeś Elenę wróćcie do Mystic Falls,a jeśli nie,wróć sam!"
Zaniepokoiła nas ta wiadomość.Damon postanowił,że wróci na tydzień do Mystic Falls,ale nikt się nie dowie,że mnie odnalazł.Wyjeżdża dziś wieczorem,a ja wybieram się z Dylan'em i Torey na imprezę.Zegarek wskazywał godzinę szóstą.Zaczęłam się przygotowywać do imprezy,a Damon się pakował.Wyjechał o ósmej,a moi przyjaciele przyszli zaraz po jego odjeździe.
To tyko tydzień.-powtarzałam sobie cały czas w myślach.
-To samo co zawsze?-zapytał,barman kiedy już usiadłam przy barze.
-Kieliszek czystej.-odparłam.Chłopka podał mi moje zamówienie i odszedł.Opróżniłam naczynie i zamówiłam następną kolejkę.Po kilku kieliszkach wódki wyszłam na parkiet.Zaczęłam tańczyć z jakimś facetem.Nagle poczułam jego ręce na biodrach,które nie przestawały błądzić po moim ciele.Zaczął zjeżdżać dłońmi coraz niżej.Odwróciłam się i chciałam uderzyć go z liścia w twarz,ale zdążył złapać mnie za nadgarstek.Spróbowałam drugą ręką,ale także ją złapał.
-Słyszałem,że jesteś niegrzeczną dziewczynką.-powiedział,a jego oczy się zmieniły.Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać,ale nie miałam z nim szans,najwyraźniej jest wampirem i do tego starszym ode mnie.W pewnej chwili poczułam,że mężczyzna upada,a za nim ukazała się Torey z jego sercem w ręku,obok dziewczyny stał Dylan.Rzuciłam się mu na szyję i zaczęłam płakać.Ten mnie pocieszał,ala i tak przez pół wieczoru nie umiałam się uspokoić.Moja przyjaciółka wymazała wszystkim pamięć,a,przy okazji trochę się zabawiła.

Damon:           ~*~

Droga do Mystic Falls strasznie się ciągnęła.Wydawało mi się,że jechałem całą wieczność.Kiedy już dojechałem do pensjonatu i wszedłem do środka zastałem tam mojego brata.Siedział na,kanapie popijając burbona.Najwidoczniej był smutny,a nigdzie nie widziałem Rebekhi.
-Cześć,bracie.-odezwałem się pierwszy.-Co jest?-zapytałem i na powrót spoważniałem.
-Wyjechali.Damon,rozumiesz?Ona wyjechała!-krzyknął i rzucił szklanką,która po zetknięciu ze ścianą zmieniła się w tysiące małych odłamków szkła.
-O czym ty mówisz?Kto?-spytałem.
-Pierwotni.-spojrzał na mnie.-Klaus,Elijah,Kol,Rebekah...-odparł.

Rozdział 9."Czasami trzeba trochę pomyśleć."

-Dlaczego?-zapytałem po raz kolejny.
-W Mystic Falls jest łowca pierwotnych.-powiedział Stefan.
-Czyli teraz będzie tutaj zbiorowisko smutku?-zadrwiłem.
-Caroline i Erica są w takim stanie jak ja.-oznajmił mój brat.-Odnalazłeś Elenę?-zapytał po chwili.Zastanowiłem się chwilę i doszedłem do wniosku,że Stef nie musi wiedzieć o nas.
-Nie.-rzuciłem.
-Gdzie się podziewałeś?-spytał.Stefan wstał i udał się do barku.Przyniósł dwie szklanki whiskey,jedną podał mi,a drugą zatrzymał dla siebie.Po trzech łykach moje naczynie było puste.Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy,a potem poszedłem do swojej sypialni.Przypomniały mi się wszystkie chwile spędzone tutaj z Eleną.Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu,wyciągnąłem go z kieszeni i odebrałem.
-Tak,słucham?

Caroline:           ~*~

-Damon?Jesteś już w Mystic Falls?-zapytałam.
-Tak.Jestem już w pensjonacie.Słyszałem co się stało,ja bym się nie pozbierał gdybym kolejny raz stracił Ele...-a jednak ją znalazł!
-Damonie!O czym ty mówisz?Odnalazłeś Elenę?-zapytałam podekscytowana.
-Przyjedź do pensjonatu,to wszystko Ci wytłumaczę.-powiedział,a ja usłyszałam za sobą jakiś trzask.Odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś chłopaka ze sztyletem w ręku.No tak,łowca.
-Damonie,proszę przyjedź do domu Klausa.-powiedziałam i przełknęłam głośno ślinę.
-Zaraz będę.-odparł i się rozłączył.Łowca cały czas się do mnie zbliżał,a ja poczułam nieodpartą ochotę na krew.Moje oczy w mig się zmieniły,a kły wydłużyły,były teraz ostre niczym szpilki.W pewnej chwili chłopak rzucił się na mnie,ale ja zdążyłam zrobić unik.Ten natomiast uderzył w ścianę i się przewrócił,a przy okazji w ręki wypadła mu broń.Zanim zdążył chwycić sztylet podeszłam do niego i zerwałam z jego szyi jakiś łańcuszek,który strasznie jechał werbeną.Podniosłam go i popatrzyłam prosto w oczy.
-Zapomnisz o wszystkim co stało się w ciągu pół godziny.Nie będziesz polował na wampiry i wyniesiesz się z Mystic Falls.Na zawsze.-zahipnotyzowałam go.-Co zrobisz?-zapytałam do pewności.
-Wyjadę.Przestanę polować na wampiry.Zapomnę.-powiedział i wyszedł.Po chwili do salonu wszedł Damon.
-Co tak długo?-spytałam.
-Jak się idzie piechotą,to długo.Samochód mi nawalił.-oznajmił.
-Proszę,powiedz mi czy znalazłeś Elenę.-poprosiłam,a Damon usiadł na kanapie.Poszłam za jego przykładem i także usiadłam.
-Tak,ale nie mów nikomu o tym.-odpowiedział.
-Proszę.Zabierz mnie do niej.-poprosiłam kolejny raz.Damon już miał odpowiedzieć,ale usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu.Odebrałam go nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?
-Cześć,szwagierko.-przywitał się Kol.
-Cześć,Kol.Co tam u was?Gdzie jesteście?-zapytałam.
-W Nowym Yorku.-powiedział pierwotny.
-Możesz dać mi Klausa?-zapytałam.
-Jasne,już.-odpowiedział,a ja czekałam spokojnie na Nick'a.
-Cześć,skarbie.-powiedział hybryda.
-Hej.Muszę powiedzieć Ci naprawdę coś ważnego.-zaczęłam.
-O co chodzi?-spytał.
-W Mystic Falls nie ma już żadnego łowcy.Nie licząc Alarica.-oznajmiłam.
-Jak to?Przecież...-przerwałam mu.
-Myślał,że jestem pierwotnym i chciał mnie zasztyletować,ale udało mi się go zahipnotyzować.Nie ma go już w mieście.-powiedziałam.
-No to wracamy!-krzyknął.
-Hej,Care.O co chodzi,co z łowcą?-rozpoznałam głos Elijah'y.
-Wykurzyłam go z Mystic Falls.-wytłumaczyłam.
-Jak?-zapytał.
-Hipnoza.Myślał,że jestem jedną z was i chciał mnie zasztyletować,ale udało mi się go zahipnotyzować.-odparłam.
-Niezły towar z ciebie.-rzucił Kol do słuchawki.
-Słyszałem.-Klaus skarcił brata.
Zaśmiałam się i rozłączyłam połączenie.

Damon:           ~*~

Przysłuchiwałem się rozmowie Caroline,ale po chwili całkowicie się wyłączyłem.Zacząłem myśleć jak powiedzieć Blondi o Elenie.Ell prosiła mnie bym nikomu nie mówił o niej.

14 czerwca 2014

Rozdział 7."Dzień jak co dzień."

Kiedy wyszliśmy z mieszkania zadzwoniłam do Dylan'a i Torey,umówiłam się z nimi w najbliższej kawiarni.Ja i Damon szliśmy piechotą,zajęło nam to 15 minut,a w tym czasie Damon pocałował mnie chyba z 10 razy.Tęskniłam za tym,bo nikt nie całuje tak jak on.Do tej pory jakoś udawało mi się nie dopuszczać do siebie uczuć,ale kiedy pojawił się on wszystko się zmieniło.Gdy doszliśmy do kawiarni Dylan'a i Torey jeszcze nie było.Ja zamówiłam kawę,a Damon jak to Damon jakiś alkohol.Chwilę po nas przyszli moi przyjaciele,a ja przedstawiłam im Damon'a.Siedzieliśmy tak dwie godziny pijąc kawę i rozmawiając.
-A może pójdziemy do kina,co?-zapytałam kiedy byliśmy już w domu.
-Jasne,a potem na jakąś imprezę.-zgodził się wampir.
-Mi pasuje.-powiedziałam i spojrzałam na zegarek,który wskazywał godzinę drugą.-Zanim wyjdziemy mamy jeszcze trochę czasu.-kusiłam Damon'a.Ten podszedł do mnie i zaczął całować,a to znaczyło,że dobrze mnie zrozumiał.
-Mam inny pomysł.-powiedział.
-A jaki pomysł jest lepszy od mojego?-zapytałam.
-Jeżeli mam u ciebie zamieszkać to muszę mieć najpotrzebniejsze rzeczy.Ciuchy,kosmetyki,alkohol,itp.-wyliczał,a ja przywróciłam teatralnie oczami.
-Nigdy nie widziałam faceta,który byłby tak chętny do zakupów.-ale ty jesteś idealny.Dodałam w myślach.
-Kochanie,ja lubię być modny i ty dobrze o tym wiesz.-powiedział,a ja poddawałam się jego czarowi.
-To chodź jak Ci tak bardzo zależy.-powiedziałam biorąc swoją torebkę i kluczyki od ferrari.Do galerii dojechaliśmy w 15 minut.Kiedy już weszliśmy do środka Damon zajrzał do każdego sklepu.Wampir kupił dla mnie kilka sukienek,3 pary butów i jakąś biżuterię,a dla siebie mnóstwo innych rzeczy.Gdy wróciliśmy do domu poszłam się przebrać,a za moim przykładem poszedł Damon.Ubrałam czarną sukienkę,białe szpilki i granatową kopertówkę,natomiast Damon miał na sobie czarną koszulę,której 3 pierwsze guziki były rozpięte i jeans'y.Odpuściliśmy sobie dzisiaj kino,a do klubu poszliśmy piechotą.
Bawiliśmy się do rana tańcząc i całując się.Do mieszkania wróciliśmy nad ranem i od razu zajęliśmy się sobą...

Damon:   ~*~

Obudziłem się po dwunastej, rozejrzałem się wokół siebie i zobaczyłem Elenę śpiącą obok mnie.Nie chcąc jej obudzić po cichu wygramoliłem się z łóżka i udałem się do łazienki.Wziąłem gorący prysznic i przypomniało mi się wszystko z poprzedniej nocy: alkohol,parkiet,łóżko i my oraz Torey i Dylan.Ta noc była wyjątkowo długa.Pamiętam także,że w klubie rozpętała się jakąś bójka i brałem w niej udział,ale nic więcej nie przychodziło mi do głowy,a było na to tylko jedno wytłumaczenie: za dużo alkoholu.Kiedy wyszedłem z pod prysznica ubrałem się i ruszyłem do kuchni.Jako,że mam włoskie korzenie jestem dobrym kucharzem.Zrobiłem Elenie i sobie hmmm...obiad,czyli naleśniki w kształcie serc z truskawkami,a dla efektu zostały polane krwią.Nagle w kuchni pojawiła się Elena,musiała wyczuć krew,albo najzwyczajniej się obudziła i mnie usłyszała.
-Pięknie.-powiedziała po czym podeszła do mnie i pocałowała.Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.Kiedy skończyliśmy posiłek pozmywałem naczynia,a Elena poszła się ubrać.W pewnej chwili dziewczyna stanęła przede mną,wspięła się na palce i złożyła na mych ustach całusa.Zauważyłem,że wampirzyca ma na sobie pomarańczowe rurki i biały t-shirt z małą kieszonką na piersi,natomiast na kieszonce było 6 ćwieków.Nagle.zaczął wibrowanieć mój telefon.Wyciągnąłem go z kieszeni,ale nie odebrałem.Na wyświetlaczu był widoczny napis Blondi.

Caroline:         ~*~

Próbowałam dodzwonić się do Damon'a,ale ten cały czas nie odbiera.Przepadł jak kamień w wodę,już ponad tydzień nie ma go w Mystic Falls.Jedyne co wiemy to,to,że szuka Eleny,a wiem to od Bonnie.Wybrałam numer jeszcze raz i znowu nic.
-Kochanie,co jest?-zapytał Nick.
-Nie umiem dodzwonić się do Damon'a.-odpowiedziałam,a Klaus podszedł do mnie i pocałował,a następnie wziął mnie na ręce i położył na łóżku.Nagle do naszej sypialnj wszedł Kol.
-Czego chcesz?-zapytał pierwotny
-Elijah mnie po ciebie przysłał.-odpowiedział,a Niklaus zszedł z nim na dół.Ubrałam zieloną sukienkę i czarne szpilki,a włosy spięłam w kok.Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół.Elijah,Kol i Klaus oraz Rebekah o czymś rozmiawiali,zapytałam o co chodzi,ale nie doczekałam się odpowiedzi.
-Klaus,o co chodzi?-zapytałam,a niemalże krzyknęłam.
-Caroline,nie mieszaj się w to proszę.-powiedział Nick.
-Dobrze,ale najpierw mi powiedz o co chodzi.-ten tylko pokiwał przecząco głową.-Rebekah,Kol,Elijah?Czy ktoś mi do cholery powie o co chodzi?!-tym razem się nie powstrzymałam i krzyknęłam.

10 czerwca 2014

Rozdział 6."Sen,czy nie?"

Damon:           ~*~
Brakowało mi tego.Seks z Eleną to najlepsze chwile w moim życiu.Wiem,że dziewczyna była pijana i rano może tego nie pamiętać,ale miałem satysfakcję z tego,że stało się to na co czekałem przez dwa miesiące...

Elena:               ~*~
Nie pamiętałam nic z poprzedniej nocy,ale kiedy się obudziłam miałam wrażenie,że dalej śnie.Obok mnie leżał Damon w samych bokserskach,a ja byłam wtulona w jego ramię.Wstałam z łóżka nie budząc przy tym chłopaka i udałam się do łazienki.Ubrałam białe rurki i granatowy top z napisem "I'm drinking blood.".Włosy tylko rozczesałam i pozostawiłam rozpuszczone.Kiedy wróciłam do sypialni Damon leżał z rękami pod głową,a na twarzy miał wielki uśmiech.
-Co się szczerzysz?-zapytałam oschle.
-Wczoraj byłaś o wiele milsza.-odpowiedział.
-Wczoraj byłam pijana.-rzuciłam sucho.Co ja mu mogłam nagadać?Odblokowałam myśl żeby dowiedzieć się o czym myśli Salvatore.Myślał o tym jak wyznałam mu wczoraj miłość.O cholera.Tego się po sobie nie spodziewałam.
-Damon,ja....-Nie umiałam się tego wyprzeć.Chłopak podszedł do mnie i przytulił mnie,a ja zaczęłam płakać.-Tak bardzo za tobą tęskniłam.-powiedziałam.
-Ja za tobą też,Eleno.-rzekł.Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać.
-Jak mnie znalazłeś?-zapytałam pierwsza.
-Bonnie pomogła mi Cię namierzyć.Szukałem Cię dość długo,a potem wstąpiłem do klubu,żeby się czegoś napić i Cię zobaczyłem.-odpowiedział,a ja poszłam do kuchni i wyciągnęłam dwa woreczki krwi.Przelałam ich zawartość do dwóch szklanek,jedną zatrzymałam dla siebie,a drugą dałam Damon'owi.
-Dzięki.-szepnął odbierając ode mnie naczynie.-Dlaczego akurat Nowy York?-zapytał Salvatore.
-Nie wiem.Jakoś tak wyszło.-odpowiedziałam,a potem pocałowałam Damon'a.Oderwałam się na chwilę by sprawdzić jego reakcję,a potem z powrotem wpiłam się w jego wargi.Chłopak oderwał się ode mnie by zaczerpnąć powietrza.

Damon:           ~*~
Elena pocałowałam mnie,jednak po chwili sprawdziła moją reakcję.Tęskniłem za nią,za naszymi pocałunkami,za naszymi wszystkimi nocami.W pewnej chwili oderwałem się od Eleny by zaczerpnąć powietrza.Zacząłem dalej ją całować i ściągnąłem jej koszulkę.Przenieśliśmy się do sypialni przy okazji wylewając krew na podłogę.Wiem,że Elena próbuje nie dopuszczać do siebie uczuć,ale nie bardzo jej to wychodzi.Możliwe,że przez tę dwa miesiące była taką samą zimną suką jak Katherine,ale nie wierze w to.
-Brakowało mi Cię.-powiedziałem,a Elena bawiła się moimi włosami.
-Mi ciebie też,i to nie wiesz jak bardzo.-powiedziała dziewczyna kładąc głowę obok mojej.
-Chyba wiem.-rzuciłem bardziej do siebie.
-Eleno?-zagadnąłem.
-Tak?-zapytała wampirzyca.
-Czy nasze zaręczyny są aktualne?-zapytałem.
-Jak najbardziej.-odpowiedziała Ell z uśmiechem na twarzy.Nachyliłem się nad nią i złożyłem na jej ustach soczystego całusa.Chciałem oznajmić całemu światu jak bardzo jestem szczęśliwy.
-Kocham Cię.-powiedziała dziewczyna i posłała mi jeden ze swoich cudnych uśmiechów.
-Ja ciebie też kocham.-nie byłem jej dłużny i także się uśmiechnąłem.
-Chcesz wracać do Mystic Falls?-zapytała Ell.
-Nie bardzo.-odpowiedziałem.
-Dlaczego?-zapytała ponownie.
-Stefan,Rebekah,Klaus,Elijah,Kol.-wyliczałem po kolei.
-Ja też nie chcę tam wracać.Spodobało mi się życie w NY.-powiedziała i ponownie się uśmiechnęła.
-Mogę zamieszkać z tobą.Oczywiście jeśli tego chcesz.-oznajmiłem,a Elena jeszcze szerzej się uśmiechnęła.
-Oczywiście,że chcę.-powiedziała i mnie pocałowała.Nie potrafię opisać jak bardzo jestem szczęśliwy.-Dzisiaj przedstawię Cię moim przyjaciołom.-rzekła.
-Okej.-zgodziłem się.-Ludzie?-zapytałem po chwili.
-Hybryda i wilkołak.-odpowiedziała.
-Hybryda?-jakim cudem?Klaus nie potrafi tworzyć hybryd bez krwi Eleny.
-Krew Ketherine,Klaus.-rzuciła.
-Wstajemy?-zapytałem.
-Jasne.-powiedziała i założyła swoją koszulkę z napisem "I'm drinking blood".
-Tak bardzo zależy Ci na ujawnieniu się?-dziewczyna się tylko zaśmiała i rzuciła we mnie poduszką.
-Wredny jesteś,wiesz?-zażartowała.
-Wiem,skarbie.-odpowiedziałem i złapałem Elenę w talii przyciągając ją do siebie.Obnażyłem lekko kły i pozwoliłem moim oczom się zmienić na chwilę.
-Nie boję się ciebie.-powiedziała dziewczyna.Udawałem,że chcę się rzucić do jej szyi,a ta szybko złapała mnie za gardło i podniosła do góry.Schowałem kły,a moje oczy wróciły do normalności.Elena puściła mnie.
-Dobry masz refleks.-powiedziałem.
-Jakoś trzeba się bronić.-odpowiedziała,a ja pocałowałem ją w czoło.

Rozdział 4."Forever this way."

Caroline przyjechała po piętnastu minutach i zaczęła swój monolog:
-Caroline,co się stało?Dlaczego oni...?-dziewczyna przerwała mi w połowie zdania.
-Więc tak.Ja prosiłam Nick'a i Elijah'ę by przeżucili się na krew z woreczków i nie mordowali ludzi,natomiast oni się zbuntowali,a żeby pokazać mi naszą prawdziwą naturę zaczęli zabijać.-Care tłumaczyła nam coś jeszcze,ale ja całkowicie się wyłączyłam.

Elena mnie w ogóle nie słucha.-Usłyszałam w swojej głowie głos mojej przyjaciółki.

Elena tak seksownie wygląda w tej sukience.-głos Damon'a.Wyszłam z domu i poszłam przez las w kierunku cmentarza na,którym zostali pochowani moi rodzice.Usiadłam na trawie na przeciwko nagrobka moich rodziców i zaczęłam rozmyślać,lecz cały czas nie dawała mi spokoju jedna myśl:

Elena.-Tak jakby ktoś mnie wołał.
-Elena?-zawołał Damon.Odwróciłam się i zobaczyłam go pochylającego się nade mną.
-Co się stało?-zapytał Salvatore.
-Nic.-odpowiedziałam.

Kłamie.-pomyślał Damon.
-Mów,co jest?-rozkazał.
-Sama nie wiem.Słyszę w głowie...hmmm...Pomyśl coś,ale nie mów tego głośno.-powiedziałam.

1864.
-1864.-rzekłam.
-Ale jak ty...?-był zaskoczony.
-Nie wiem.-powiedziałam i popatrzyłam na niego.Nagle usłyszałam coś (nie chcecie wiedzieć co) i uderzyłem go lekko w ramię.
-Ej...Za co?-zapytał.
-Za te myśli.-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Teraz to muszę się pilnować.-mruknął.-Chodźmy już do domu.-zgodziłam się i poszliśmy do pensjonatu.Gdy wróciliśmy nikogo nie zastaliśmy,Damon musiał załatwić jakieś sprawy więc też wyszedł.Braci Salvatore nie było do wieczora.Kiedy już zasypiałam usłyszałam,że ktoś wchodzi do pensjonatu.Zeszłam na dół i zobaczyłam Damon'a i Stefana kompletnie pijanych.
-Cześć,skarbie.-powiedział starszy Salvatore.Ja tylko wskazałam palcem na schody,a Damon zrozumiał i poszedł do naszej sypialni.Postanowiłam,że będę dzisiaj spała w swoim pokoju.Jako,że przebywam tu często mam swój pokój.Położyłam się i natychmiast zasnęłam...Obudziłam się o wpół do 10.Wstałam i udałam się do łazienki,a po drodze wejrzałam do sypialni.Damon'a nie było w łóżku,w ogóle nie było go w pokoju.Poczułam na swoim karku delikatne wargi.Obróciłam się i pocałowałam Salvatore'a.Otworzyłam oczy i zobaczyłam,że to nie Damon'a całuje lecz Stefana.Szybko przestałam go całować,ale usłyszałam ten głos.

Jak ona mogła mi to zrobić?-To był Damon,który patrzył na mnie oczami pełnymi bólu.
-Damon,poczekaj!-krzyknęłam.
-Czego jeszcze ode mnie chcesz?Jesli chcesz moje serce tak jak obiecałem,to proszę bardzo weź je sobie.-powiedział.W mojej głowie zakodowałam jedną myśl-opuszczenie Mystic Falls.Nie chcę być jak Katherine.Wybiegłem z domu i pobiegłam do Caroline.Gdy byłam już pod domem przyjaciółki zapukałam do drzwi,a ta je otworzyła.Weszłam do środka i opowiedziałam jej o całym zajściu.Care zaczęła mnie pocieszać,lecz nie popierała mojej decyzji o wyjeździe.Nazajutrz pożegnałam się z wszystkimi i wyjechałam.
Ukradłam jakieś Ferrari z salonu i ruszyłam przed siebie.Po długiej trasie zatrzymałam się na stacji benzynowej.Podeszłam do kasjera i spojrzałam na plakietkę.
-Hej,Mike.Jestem Elena.-powiedziałam podając mu rękę.
-Hej...-powiedział niepewnie.
-Powiesz mi jak dostać się do NY?-zapytałam.
-Nowy York jest wokół ciebie.-to znaczyło,że jestem u celu.
-Gdzie mieszkasz?-zahipnotyzowałam go.
-Wall Street.-odpowiedział chłopak.
-Daj mi portfel,klucze i adres od mieszkania.-ten dał mi to o co prosiłam.-Teraz wszystko zapomnisz.-powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.-Co zrobisz?-zapytałam dla pewności.
-O wszystkim zapomnę.-powiedział Mike.Wyszłam że stacji i ruszyłam z piskiem opon pod napisany na kartce adres.Kiedy weszłam do mieszkania okazało się,że jest to apartament w jednym z największych budynków w tym mieście.Tak,to wszystko znaczy,że stałam się zimną suką.Gdy się już rozgościłam poszłam na "małe" zakupy oraz po zapas krwi do najbliższego szpitala.Kiedy wróciłam do apartamentu schowałam woreczki do lodówki,a następnie ubrałam czerwoną sukienkę bez ramiączek,którą sięgała mi do połowy ud i czarne szpilki.Zjechałem windą na parter,wyszłam z budynku i wsiadłam do mojego ferrari,a potem pojechałam do jakiegoś klubu.Wypiłam szklankę burbona.Przypomniał mi się Damon.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Nie!Nie mogę dopuszczać do siebie uczuć!
-Hej.-z zamyślenia wyrwał mnie głos jakiegoś mężczyzny.-Jestem Dylan.-mówiąc podał mi rękę.Uścisnęłam ją i też się przedstawiłam.
-Jesteś nowa?Nie widziałem Cię tu jeszcze.-zapytał Dylan.
-Tak.-odpowiedziałam.
-Jesteś wampirem,prawda?-szepnął mi do ucha.
-Nie.-zaprzeczyłam.
-Czuję to.Jestem wilkołakiem.-oznajmił chłopak puszczając do mnie oczko.
-Hej.-powiedziała jakaś dziewczyna przysiadając się do nas.
-Hej,skarbie.-zwrócił się do dziewczyny.-Eleno,to jest moja dziewczyna Torey.-podałam dziewczynie rękę i od razu przypadłyśmy sobie do gustu.Okazało się,że dziewczyna jest hybrydą i zmienił ją Klaus za pomocą krwi Petrovej.W takim towarzystwie spędziłam resztę nocy.Do domu wróciłam nad ranem...Obudziłam się o 2 po południu.Weszłam do salonu i zobaczyłam,że na kanapie śpią Torey i Dylan.Po cichu otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam dwa woreczki z krwią.Przelałam je do dwóch szklanek.Wróciłam do salonu i pomachałam hybrydzie szklanka przed nosem,a ta natychmiast się obudziła.Podałam jej szklankę,a sama upijam jeden łyk ze swojego naczynia.
-Pije tylko świeżą krew.-powiedziała dziewczyna odstawiając szklankę na stół przed sobą.
-Wiesz co.Ja w zasadzie też.-powiedziałam i także odłożyłam szklankę na stół.Poszłam się przebrać i ruszyłyśmy z Torey na polowanie.

Rozdział 5."Powroty i rozstania"

Dzisiaj mijają dwa miesiące odkąd zamieszkałam w NY.Jak zawsze  wybieram się do klubu ze znajomymi,oprócz Dylan'a i Torey poznałam jeszcze jednego wilkołaka,który od razu mi się spodobał.Mam nadzieję,że tym razem poznam jakiegoś kolesia,który będzie chętny do "zabawy".Włożyłam granatową sukienkę,która sięgała mi przed kolana i białe buty na koturnie,a włosy pofalowałam.Udałam się na imprezę i bawiłam się świetnie aż do rana.

Damon:            ~*~
Kiedy Elena wyjechała wszystko się zmieniło i z powrotem toczę z bratem zacięta walkę.Wczoraj uświadomiłem sobie,że nawet nie wysłuchałem co do powiedzenia mi miała Ell.Chciałem ją odnaleźć,przytulić,a nawet pocałować.Zrozumiałem,że potrafiłbym jej wybaczyć gdyby się do wszystkiego przyznała i nie ukrywała by nic przede mną.Dzisiaj mijają dwa miesiące od wyjazdu Eleny.Postanowiłem,że pojadę do Tennessee.Przy okazji odwiedzę wiedźmę i Jeremy'ego.Wsiadłem więc do auta i ruszyłem przed siebie.Gdy podjechałem pod dom młodego Gilberta i Bennet'ówny Ci wyszli na zewnątrz i przywitali się ze mną.
-Bonnie mam do ciebie sprawę.-powiedziałem siedząc na kanapie w ich salonie i pijąc krew.No tak skąd u nich krew,zapytacie?Jeremy od jakichś trzech miesięcy jest wampirem.
-O co chodzi?-zapytała mulatka.
-Chcę namierzyć Elenę.Chcę ją odnaleźć.-powiedziałem patrząc na czarownicę.
-Dobrze.Pomogę Ci.-powiedziała,a mi ulżyło.Byłem przekonany,że mi nie pomoże.-Poczekajcie chwilę,skocze tylko po potrzebne mi rzeczy.-powiedziała i wyszła z salonu.
-I jak podoba Ci się wampirze życie?-pytanie kierowałem do Jeremy'ego.
-Fajnie jest.Dzięki.Bez ciebie nie połapałbym o co chodzi.-podziękował.
-Nie ma za co,stary.-odpowiedziałem i poklepałem go po plecach.W tym czasie przyszła Bonnie i zaczęła wszystko rozkładać na stole.Czarownica podstawiła Gilbertowi miskę pod nos,ten wziął od niej naczynie i postawił na stole.Następnie przegryzł swój nadgarstek i spuścił trochę krwi do miski,a potem podał ją dziewczynie.Na stole leżała rozwinięta mapa.Mulatka ułożyła ręce nad miską i zaczęła wypowiadać jakieś niezrozumiałe dla mnie słowa.Nagle krew zaczęła lewitować i spadła na mapę.Ja odgarnąłem płyn z napisu i przeczytałem.Nowy York.Przenocowałem dzisiaj u znajomych,a następnego dnia ruszyłem do NY.Po długich poszukiwaniach wstąpiłem do jakiegoś klubu.Usiadłem przy barze i zamówiłem burbon.Po kilku szklankach trunku poszedłem na parkiet i zacząłem tańczyć z jakimiś małolatami.Nagle zobaczyłem Elenę,która tańczyła z jakimś lalusiem.Dawno jej nie widziałem więc zapomniałem jaka jest seksowna.Miała na sobie krwisto czerwoną sukienkę,którą ledwo zakrywała jej pośladki i różowe szpilki.Spostrzegłem,że ten jej koleś zostawił ją samą na parkiecie.Podbiegłem do niej i objąłem w tali.Nie widziała mnie,ponieważ była odwrócona do mnie tyłem.Zacząłem całować jej kark,a ta odwróciła się i z zamkniętymi oczami zaczęła mnie całować.Jak ja za nią tęskniłem,za tymi delikatnymi ustami i pociągającym ciałem.
-Witaj,kochanie.-powiedziałem.Elena otworzyła oczy i oderwała się ode mnie,a kiedy zorientowała się o co chodzi dostałem z liścia w twarz.
-Co ty robisz,idioto?-krzyknęła.
-Co ty robisz?To ty mnie pocałowałaś.-powiedziałem podkreślając słowo "ty".
-Co się tu dzieje?-zapytał facet i kolejny raz dostałem dziś w twarz.
Elena zaczęła tłumaczyć coś kolesiowi,a ja poszedłem w kierunku wyjścia.Kiedy znalazłem się na zewnątrz zrozumiałem,że nie mogę tak tego zostawić.Dziś od ponad dwóch miesięcy poczułem,że żyje.Cały ten czas kiedy Eleny nie było przy mnie czułem się jakby wyrwała mi serce i zabrała je ze sobą.Odwróciłem się i miałem zamiar wrócić do lokalu,ale poczułem,że ktoś rzuca mi się na szyję i zaczyna całować.Oddałem pocałunek.Dziewczyna oderwała się ode mnie i popatrzyła mi prosto w oczy.
-Damon?-zaczęła wampirzyca.
-Tak,Eleno?-zapytałem.
-Kocham Cię.-szepnęła mi do ucha.
-Ja ciebie też kocham.-powiedziałem,ale Elena zostawiła to bez komentarza.Oderwała się ode mnie i gdzieś pobiegła.Zacząłem rozglądać się wokół siebie i zobaczyłem,że z klubu wychodzi facet Eleny obejmując i całując jakąś dziewczynę.Podszedłem do niego i zagadałem.
-Ładnie to tak?-zapytałem wskazując na tę szmatę obok niego.
-To,że jesteś wampirem nie znaczy,że masz takie prawo by całować moją dziewczynę.-powiedział,ale skąd wiedział,że jestem wampirem?Popatrzyłem na jego oczy.No tak:wilkołak.
-A ty jakie masz prawo,że zabawiasz się z jakąś lafiryndą?-zapytałem i wysłałem Elenie w myślach obraz jej chłopaka i jakiejś dziwki.W mgnieniu oka Elena pojawiła się obok mnie,a ja objąłem ją ramieniem.
-Z nami koniec.-powiedziała do chłopaka,na jej twarzy pojawiły się żyłki,a jej oczy stały się czerwone.W pewnej chwili rzuciła się na dziewczynę stojącą na przeciwko nas,ja natomiast rzuciłem się na chłopaka.Kiedy już opróżniliśmy ciała z krwi zakopaliśmy je za lokalem.Elena wzięła mnie do swojego mieszkania,a tam zajęliśmy się sobą.

2 czerwca 2014

Rozdział 3."Zamurowało mnie."

Odkąd zamieszkaliśmy w Vegas minął miesiąc,więc postanowiliśmy wrócić do Mystic Falls.
-Nie będziesz tęskniła za Las Vegas,za tymi wszystkimi klubami?-zapytał Damon.
-Będę,ale bardziej tęsknię za Caroline,Jeremy'm,Matt'em i Grillem.Najbardziej nie umiem się doczekać kazania tatuśka i Jenny.-powiedziałam,a Damon się zaśmiał.
-Mój przyjaciel to twój ojczym.Jakim cudem chłopak,który ma 22 lata-tutaj wskazując na siebie-tak dobrze dogaduje się ze swoim przyszłym teściem?-zadrwił Damon.-Nie wiem,bo ty nie jesteś takim chłopakiem.Ty jesteś stu pięćdziesięcio letnim wampirem,kochanie.-zaśmiałam się,a Damon mi zawtórował.
-Musimy się zbierać,jeżeli chcemy dotrzeć do Mystic Falls przed zmierzchem.-powiedział Damon i mnie pocałował,a następnie ukląkł na jedno kolano w ręce trzymając małe pudełeczko,które właśnie otwierał.Moim oczom ukazał się pierścionek z białego złota z Lapis Lazuli.
-Eleno Gilbert,czy wyjdziesz za mnie?-zapytał Damon,a w moich oczach stanęły łzy.
-Tak,Damon.-wydukałam.Salvatore wsunął mi pierścionek na palec,a potem wziął mnie w objęcia i pokręcił się ze mną chwile wokół własnej osi.
-Kocham Cię.-powiedział.
-Ja ciebie też kocham.-pocałowałam Damon'a w usta.Całowaliśmy się dłuższą chwile gdy nagle zaczął dzwonić telefon.Damon wyciągnął z kieszeni telefon i odebrał.
-Czego?-zapytał.-Przerwałeś mi w najlepszym momencie.-niemalże wykrzyczał.-Tak,zaraz wyjeżdżamy.-powiedział i się rozłączył.
-Rick?-zapytałam.
-Tak.-odpowiedział.
-Kocham Cię,Damon'ie.-oznajmiłam.
-Nic nam już nie stanie na drodze do wiecznego szczęścia,Eleno.Miłość twoja wypełnia me lodowate serce,rozgrzewa je od środka.Gdy ty zginiesz moje serce odejdzie razem z tobą,a gdy ja zginę serce swoje zostawię przy tobie.Nigdy nie sądziłem,że na nowo kogoś pokocham.Ty jesteś w moim życiu światłem wiary.Gdyby nie ty dawno wyłączył bym uczucia,ale teraz świeci we mnie światło nadziei,którą ty mi dajesz poprzez kochanie mnie,wiary,którą uświadamiasz mnie jak wielka jest moja miłość do ciebie i miłości,którą darzę ciebie.-powiedział,a ja uroniłam kilka łez.Damon przytulił mnie do siebie,a potem pocałował w czoło.Ruszyliśmy do Mystic Falls.Po 4 godzinach dojechaliśmy do mojego rodzinnego miasta.Podjechaliśmy pod posesje Salvatore'ów.Tam powitali nas Caroline z Klaus'em,Jer oraz Stefan z Rebekhą.Przyjaciółka przytuliła mnie,natomiast Rebekah nie była zadowolona z naszego powrotu.Opowiadaliśmy chwilę naszym przyjaciołom o tym jak spędzaliśmy czas w Vegas i o oświadczynach.Następnie pojechaliśmy do taty i cioci.
-Cześć,Rick.-krzyknął Damon wchodząc do domu.
-Damon!Elena!-Alaric także krzyknął.Przytulił mnie,a potem przywitał się z Damon'em.Tata popatrzył na mnie,a ja pokiwałam mu ręką przed oczami.
-Zaręczynowy?-zapytała Jenna.
-Tak.-odpowiedziałam,a ciotka rzuciła mi się na szyję.
-Ustaliliście już datę ślubu?-zapytał Rick.
-Jeszcze nie.-głos zabrał Damon.-Eleno,może masz jakąś propozycje?Jeśli już o tym mowa.-zapytał.
-Myślałam o 15 kwietnia.Co ty na to,kochanie?-powiedziałam.
-Mi pasuje.-zgodził się Damon.Posiedzieliśmy chwilę z Jenną i Rick'iem,a potem pojechaliśmy do pensjonatu.Gdy wróciliśmy pobaraszkowaliśmy jeszcze trochę i zasnęliśmy...

Damon:            ~*~
Obudziłem się o 9.Elena jeszcze spała,więc wyszedłem po cichu z pokoju i udałem się do łazienki.Wziąłem szybki prysznic,a potem wróciłem do pokoju.Elena już nie spała więc podszedłem do niej i pocałowałem w czoło.
-Cześć kochanie.-powiedziałem.
-Hej.-powiedziała dziewczyna zaspanym głosem.
-Kiedy chcesz wrócić do Vegas?-zapytałem.
-Jak najprędzej,ale najpierw musimy wypić coś w Grillu.-oznajmiła Ell.
-A ślub?-myślałem o ślubie na Florydzie.Mam tam w końcu dom.
-Nie wiem.Może ty zdecyduj.-zaproponowała dziewczyna.
-Hmmm....Wybieram Florydę.-Elena była totalnie zaskoczona,bo nie wiedziała o tym,że mam tam dom.
-Skarbie,przecież nie mamy tam domu.-powiedziała moja seksowna wampirzyca.
-My-nie,ale ja-tak.-powiedziałem.
-Od kiedy?-zapytała Elena.
-Od jakichś 20 lat.-przewróciłem oczami.
-Dlaczego się nie pochwaliłeś?-zapytała uwodzicielskim głosem.Usiadłem obok niej na łóżku i pocałowałem.Całowałem ją długo,a nagle wylądowaliśmy w łóżku.
-Mam nadzieję,że wam nie przeszkadzam.-powiedział mój braciszek wchodząc do naszej sypialni bez pukania.
-Czego?-warknąłem odrywając się od Eleny.
-Klaus się zbuntował,tak samo jak Elijah.-powiadomił nas Stefan.
-Jak to i dlaczego?-zapytała Elena.
-Nie wiemy konkretnie.-odpowiedział jej Stef.
-Zadzwonię do Care,może będzie coś wiedziała.-powiedziała Elena szukając telefonu.Podałem jej go,a ta wybrała numer przyjaciółki i przytknęła telefon do ucha.
-Hej,Caroline.Nie wiesz może dlaczego Klaus z Elijah'ą się zbuntowali.-zapytała.-Jak to przez ciebie?-krzyknęła Elena przykładając dłoń do czoła.
-Tak,czekamy.Pa.-powiedziała i odłożyła komórkę.
-I co?-zapytałem.
-Caroline mówi,że to przez nią.-odpowiedziała dziewczyna.
-Co ona znowu narobiła?-zapytał mój brat.
-Nie wiem.Za chwilę tu będzie i wszystko nam wytłumaczy.-rzekła Elena.A my nie dokończymy tego co zaczęliśmy.Dodałem myślach.

31 maja 2014

Rozdział 1."If you life,I life too"

Damon pocałował mnie w czoło,a potem wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę Vegas.
-Jesteś pewna,że chcesz zostać wampirem?-przerwał ciszę Damon patrząc mi prosto w oczy.
-Tak jestem.A wiesz dlaczego?Bo Cię kocham i chcę spędzić z tobą wieczność.-oznajmiłam.
-Zostało nam 6 godzin.Musisz się jak najprędzej nakarmić.-powiedział mój chłopak.
-Kiedy dojedziemy do Las Vegas?-zapytałam.
-Za jakieś dwie godziny.-odpowiedział-Może prędzej.-dodał po chwili.Dopiero teraz zauważyłam,że mam na palcu pierścień z Lapis Lazuli.
-Bonnie go dla ciebie zrobiła.Pomyślałem,że może Ci się kiedyś przydać,ale nie sądziłem,że tak prędko.-powiedział Damon gdy zauważył,że zainteresowałam się pierścieniem.
-Dziękuję.-szepnęłam.Na tym zakończyła się nasza rozmowa.Nim dojechaliśmy do Vegas nie rozmawialiśmy zbyt często.Jedyne co zagłuszało moje myśli to radio.
-Jesteśmy na miejscu.-powiedział Damon parkując przed jakimś domem.
-Naprawdę?-zapytałam wskazując palcem na dom.
-Tak.Pomyślałem,że zostaniemy tu na dłużej i nie opłaca się wynajmować pokoju w hotelu,a zawsze możemy tu przyjechać na wakacje.-wyjaśnił mi Damon. Mój ukochany wszedł do środka i zaprosił mnie.Zaczęłam rozglądać się wokół siebie.Najpierw poszłam do kuchni,potem do salonu,następne były dwie sypialnie oraz dwie łazienki.Damon podszedł do mnie i zaczął całować moją szyję.
-Najpierw to musimy iść na polowanie,mój drogi.-temu zawsze tylko jedno w głowie.
-Masz rację.To co,idziemy?-zapytał.Pokiwałam twierdząco głową i wybiegłam z domu.W mgnieniu oka Damon pojawił się obok mnie.Złapał mnie za rękę i razem pobiegliśmy w stronę parku.Zauważyłam jakiegoś mężczyznę,był sam w parku więc rzuciłam się na niego.Kiedy już skończyłam się karmić zahipnotyzowałam go tak jak uczyła mnie Caroline kiedy byłam jeszcze człowiekiem.Po skończony "posiłku" Damon zaczął klaskać i gratulować tego,że potrafiłam się powstrzymać by nie wyssać całej krwi tego mężczyzny.Moja przemiana dobiegła końca.Jestem już wampirem.Wampirzymym tempem dobiegliśmy do domu.Damon zrobił to samo co poprzednio,czyli zaczął obsypywać moją szyję pocałunkami.Byliśmy akurat w jednej z sypialni.Pchnęłam Damon'a na łóżko i usiadłam na jego kolanach dalej go całując.Zaczęłam ściągać jego bluzkę,a potem on moją.Zatopiliśmy się w swoich pocałunkach i jękach rozkoszy.Czułam się naprawdę cudownie.W końcu opadliśmy na łóżko zmęczeni.Ja przytuliłam się do Damon'a i tak zasnęłam...Obudziłam się o 9:00.Myślałam,że Damon jeszcze śpi więc zaczęłam jeździć ręką po jego klatce piersiowej.Ten uśmiechnął się i przeturlał się tak,że był nade mną.
-Jeszcze Ci mało?-zapytałam,a na twarzy Damon'a malował się szeroki uśmiech.
-Z tobą to mi się nigdy nie znudzi.-odpowiedział i mnie pocałował,a ja wyczołgałam się z pod niego.
-Gdzie idziesz?-zapytał Damon.
-Ubrać się.-odpowiedziałam.
-Kochanie,najpierw to muszę Ci coś kupić,bo twoje ubrania wczoraj ucierpiały.-powiedział.
-To zmykaj,bo nie będę siedziała cały dzień owinięta w kołdrę.-oznajmiłam i uderzyłam Damon'a poduszką.
-Już,już.Nie bij.-powiedział i mnie pocałował.
-Kocham Cię.-powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
-Ja ciebie też kocham.-mruknął Damon.
-Ale słodko.-odezwał się jakiś głos za nami.Odwróciliśmy się.
-Klaus?-powiedzieliśmy razem.
-I do tego jeszcze zsynchronizowani.-zadrwił wampir.
-Co ty tutaj robisz,jak nas znalazłeś?-zapytał Damon.
-Nie było to takie trudne.Tam gdzie Elena,tam i ty.-odpowiedział pierwotny.-Przesyłam pozdrowienia od Stefana.-dodał.
-Co mu zrobiłeś?-zapytałam.
-Uspokój się,nie warto.To on przecież Cię zabił.-powiedział Klaus z uśmiechem na twarzy.
-Zabił mnie,ale ty kazałeś mu zabić Damon'a żeby mieć lepszy dostęp do mnie.Damon by zginął,a mnie nikt by nie chronił.Czyż nie,Klaus?-zapytałam.
-Nie postrzegaj tego tak.-odpowiedział.
-A jak,może mi wytłumaczysz?-niemalże warknęłam.
-Nie unoś się tak,Eleno.-rozkazał Klaus.Mam już go dość.Damon cały czas obejmował mnie w talii i powstrzymywał bym nie rzuciła się na Klausa.Usiadłam na łóżku,a Damon poszedł z pierwotnym na dół.Ubrałam moje spodnie (jakoś się uratowały) i podartą bluzkę.Zeszłam na dół,Klausa już nie było.Zauważyłam,że Damon leży na podłodze,a w pierś ma wbity kołek.Podbiegłam do niego i wyciągnęłam kołek.Pomogłam mu wstać i przytuliłam się do niego.
-Wszystko ok?-zapytałam.
-Tak.Zaraz wrócę.Ok?-powiedział Damon.
-Jasne.-odpowiedziałam.Mojego chłopaka nie było w domu 2 godziny.W tym czasie posprzątałam sypialnie,a potem zaczęłam oglądać telewizję.Oglądałam jakaś komedię.W pewnej chwili zaczął mocno wiać wiatr i z wielkim hukiem otwarło się okno.Wstałam z kanapy i je zamknęłam.Odwróciłam się z zamiarem udania się do kanapy i ujrzałam Katherine.Stała ze splecionymi rękami na piersi.
-Kogo my tu mamy?-zapytała Katherine ze złośliwym uśmieszkiem.
-Jak nas znalazłaś?-odpowiedziałam jej pytaniem.
-Nas?-była zdziwiona.
-Tak,mnie i Damon'a.-oznajmiłam.
-A gdzie się podziewa nasz kochany Damon?-zapytała.
-Tutaj.-odpowiedział i wbił kołek w plecy Katherine.
-Musimy się jej pozbyć.-powiedziałam.
-Może gdzieś ją zakopiemy?-zaproponował mój chłopak.
-Dobry pomysł,tylko gdzie?-zapytałam.
-Nie wiem,np.w ogródku,a potem zasadzimy na niej kwiatki.-podrzucił pomysł Damon.-Mam coś dla ciebie.-powiedział.
-Najpierw się jej pozbądźmy,a potem będzie czas na prezenty.-Damon zgodził się ze mną i wynieśliśmy Kath na zewnątrz.Spaliliśmy ją,a potem zakopaliśmy.
Wróciliśmy do domu,a Damon dał mi chyba z 5 toreb z ubraniami.Spojrzałam na zegarek,który wskazywał godzinę 5.Wybrałam się z Damon'em do kina,a potem na kolację przy świecach.
-Jak się bawisz Eleno?-zapytał Damon.
-Świetnie,dziękuję za ten wieczór.-odpowiedziałam.
-Pięknie wyglądasz w tej sukience.Jednak mam gust co do kobiet,a nawet do ubierania ich.-zaśmiał się Damon.
-Wprawę natomiast masz do rozbierania.-razem się zaśmialiśmy.Sukienka mi się bardzo podobała.Była to wieczorowa, granatowa kreacja.Do tego miałam czarne szpilki.Cały strój wybierał Damon.Kolacja trwała 2 godziny.Do domu przyjechaliśmy o 10.
-Dzwonił dzisiaj do mnie Alaric.-powiedział mój ukochany.Mogłam się tego spodziewać,że prędzej czy później będzie dzwonił mój ojczym.Tak,mówię do niego "tato" w końcu był mężem Isobel,czyli mojej matki.
-Co chciał?-zapytałam choć było to oczywiste.
-Pytał jak się czujesz i jak zniosłaś przemianę.-odpowiedział.Podeszłam do Damon'a i pocałowałan go w usta.On oddał pocałunek i zaniósł mnie do sypialni.Położył mnie na łóżku i zaczął rozpinać moją sukienkę.Zdjął je delikatnie ze mnie i rzucił na krzesło.Ja ściągnęłam jego koszulkę,a potem spodnie.Czułam się świetnie.Damon i ja rozpływaliśmy się pod wpływem naszych pieszczot i pocałunków.Nie czułam się tak nawet przy Stefanie.