Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torey. Pokaż wszystkie posty

23 czerwca 2014

Rozdział 8."Dlaczego?"

Klaus:             ~*~

Nie mogłem jej powiedzieć,że wyjeżdżam.Kiedy Care by się o tym dowiedziała nie pozwoliłaby mi się ruszyć nawet na krok.Nie chcę jej zostawiać,ale nie mam wyboru.Wiem,że mojej siostrze także jest ciężko,bo musi zostawić Stefana kiedy już go zdobyła.Elijah też musi zostawić swoją ukochaną-Ericę.Wrócę nie długo do Mystic Falls,ale wiem,że Caroline mi tego nie wybaczy.Postanowiłem,że powiem jej całą prawdę,może wtedy gdy dowie się,że chodzi o moje życie pozwoli mi wyjechać i mi to wybaczy.
-Caroline?-zawołałem,a ta zjawiła się przede mną w ułamku sekundy.
-O co chodzi?-zapytała z uśmiechem na ustach.Wiem,że grała,a tak naprawdę była bardzo smutna.
-Chcę Ci wszystko wytłumaczyć.Doszedłem do wniosku,że jeśli dowiesz się dlaczego muszę wyjechać...-nie dokończyłem,bo dziewczyna mi przerwała.
-Co?!Wyjechać?!-krzyknęła zalewając się łzami.
-Posłuchaj!Musimy wyjechać,bo w Mystic Falls czai się łowca pierwotnych,a ty żeby informować mnie o jego krokach zostaniesz tu.Care zrozum,tutaj chodzi o życie mojego rodzeństwa i moje.-wytłumaczyłem,a ona rzuciła mi się na szyję.
-Kiedy wyjeżdżasz?-zapytała poprzez łzy.
-Po jutrze rano.-odpowiedziałem,a dziewczyna zaczęła mnie chaotycznie całować.
-Jeżeli to są nasze ostatnie godziny,to chcę spędzić je jak najlepiej.-oznajmiła.
-Księżniczko,ale ja jeszcze wrócę do ciebie,jeżeli ujdę z życiem.-rzekłem.
-Nie mów tak!Na pewno do mnie wrócisz w całości.-powiedziała,a ja uśmiechnąłem się do niej,znowu mnie pocałowała.To nie był taki mało znaczący pocałunek,to był pocałunek,który mówił "Będę za tobą tęsknić.Bardzo."
-Kocham Cię.-powiedziałem.
-Ja ciebie też i nigdy nie przestanę.-oznajmiła.
-Na zawsze.-rzuciłem.
-Na zawsze.-powtórzyła Caroline.

Elena:              ~*~

Damon dostał dzisiaj dziwnego sms'a od Caroline.
"Jeżeli znalazłeś Elenę wróćcie do Mystic Falls,a jeśli nie,wróć sam!"
Zaniepokoiła nas ta wiadomość.Damon postanowił,że wróci na tydzień do Mystic Falls,ale nikt się nie dowie,że mnie odnalazł.Wyjeżdża dziś wieczorem,a ja wybieram się z Dylan'em i Torey na imprezę.Zegarek wskazywał godzinę szóstą.Zaczęłam się przygotowywać do imprezy,a Damon się pakował.Wyjechał o ósmej,a moi przyjaciele przyszli zaraz po jego odjeździe.
To tyko tydzień.-powtarzałam sobie cały czas w myślach.
-To samo co zawsze?-zapytał,barman kiedy już usiadłam przy barze.
-Kieliszek czystej.-odparłam.Chłopka podał mi moje zamówienie i odszedł.Opróżniłam naczynie i zamówiłam następną kolejkę.Po kilku kieliszkach wódki wyszłam na parkiet.Zaczęłam tańczyć z jakimś facetem.Nagle poczułam jego ręce na biodrach,które nie przestawały błądzić po moim ciele.Zaczął zjeżdżać dłońmi coraz niżej.Odwróciłam się i chciałam uderzyć go z liścia w twarz,ale zdążył złapać mnie za nadgarstek.Spróbowałam drugą ręką,ale także ją złapał.
-Słyszałem,że jesteś niegrzeczną dziewczynką.-powiedział,a jego oczy się zmieniły.Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać,ale nie miałam z nim szans,najwyraźniej jest wampirem i do tego starszym ode mnie.W pewnej chwili poczułam,że mężczyzna upada,a za nim ukazała się Torey z jego sercem w ręku,obok dziewczyny stał Dylan.Rzuciłam się mu na szyję i zaczęłam płakać.Ten mnie pocieszał,ala i tak przez pół wieczoru nie umiałam się uspokoić.Moja przyjaciółka wymazała wszystkim pamięć,a,przy okazji trochę się zabawiła.

Damon:           ~*~

Droga do Mystic Falls strasznie się ciągnęła.Wydawało mi się,że jechałem całą wieczność.Kiedy już dojechałem do pensjonatu i wszedłem do środka zastałem tam mojego brata.Siedział na,kanapie popijając burbona.Najwidoczniej był smutny,a nigdzie nie widziałem Rebekhi.
-Cześć,bracie.-odezwałem się pierwszy.-Co jest?-zapytałem i na powrót spoważniałem.
-Wyjechali.Damon,rozumiesz?Ona wyjechała!-krzyknął i rzucił szklanką,która po zetknięciu ze ścianą zmieniła się w tysiące małych odłamków szkła.
-O czym ty mówisz?Kto?-spytałem.
-Pierwotni.-spojrzał na mnie.-Klaus,Elijah,Kol,Rebekah...-odparł.

10 czerwca 2014

Rozdział 4."Forever this way."

Caroline przyjechała po piętnastu minutach i zaczęła swój monolog:
-Caroline,co się stało?Dlaczego oni...?-dziewczyna przerwała mi w połowie zdania.
-Więc tak.Ja prosiłam Nick'a i Elijah'ę by przeżucili się na krew z woreczków i nie mordowali ludzi,natomiast oni się zbuntowali,a żeby pokazać mi naszą prawdziwą naturę zaczęli zabijać.-Care tłumaczyła nam coś jeszcze,ale ja całkowicie się wyłączyłam.

Elena mnie w ogóle nie słucha.-Usłyszałam w swojej głowie głos mojej przyjaciółki.

Elena tak seksownie wygląda w tej sukience.-głos Damon'a.Wyszłam z domu i poszłam przez las w kierunku cmentarza na,którym zostali pochowani moi rodzice.Usiadłam na trawie na przeciwko nagrobka moich rodziców i zaczęłam rozmyślać,lecz cały czas nie dawała mi spokoju jedna myśl:

Elena.-Tak jakby ktoś mnie wołał.
-Elena?-zawołał Damon.Odwróciłam się i zobaczyłam go pochylającego się nade mną.
-Co się stało?-zapytał Salvatore.
-Nic.-odpowiedziałam.

Kłamie.-pomyślał Damon.
-Mów,co jest?-rozkazał.
-Sama nie wiem.Słyszę w głowie...hmmm...Pomyśl coś,ale nie mów tego głośno.-powiedziałam.

1864.
-1864.-rzekłam.
-Ale jak ty...?-był zaskoczony.
-Nie wiem.-powiedziałam i popatrzyłam na niego.Nagle usłyszałam coś (nie chcecie wiedzieć co) i uderzyłem go lekko w ramię.
-Ej...Za co?-zapytał.
-Za te myśli.-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Teraz to muszę się pilnować.-mruknął.-Chodźmy już do domu.-zgodziłam się i poszliśmy do pensjonatu.Gdy wróciliśmy nikogo nie zastaliśmy,Damon musiał załatwić jakieś sprawy więc też wyszedł.Braci Salvatore nie było do wieczora.Kiedy już zasypiałam usłyszałam,że ktoś wchodzi do pensjonatu.Zeszłam na dół i zobaczyłam Damon'a i Stefana kompletnie pijanych.
-Cześć,skarbie.-powiedział starszy Salvatore.Ja tylko wskazałam palcem na schody,a Damon zrozumiał i poszedł do naszej sypialni.Postanowiłam,że będę dzisiaj spała w swoim pokoju.Jako,że przebywam tu często mam swój pokój.Położyłam się i natychmiast zasnęłam...Obudziłam się o wpół do 10.Wstałam i udałam się do łazienki,a po drodze wejrzałam do sypialni.Damon'a nie było w łóżku,w ogóle nie było go w pokoju.Poczułam na swoim karku delikatne wargi.Obróciłam się i pocałowałam Salvatore'a.Otworzyłam oczy i zobaczyłam,że to nie Damon'a całuje lecz Stefana.Szybko przestałam go całować,ale usłyszałam ten głos.

Jak ona mogła mi to zrobić?-To był Damon,który patrzył na mnie oczami pełnymi bólu.
-Damon,poczekaj!-krzyknęłam.
-Czego jeszcze ode mnie chcesz?Jesli chcesz moje serce tak jak obiecałem,to proszę bardzo weź je sobie.-powiedział.W mojej głowie zakodowałam jedną myśl-opuszczenie Mystic Falls.Nie chcę być jak Katherine.Wybiegłem z domu i pobiegłam do Caroline.Gdy byłam już pod domem przyjaciółki zapukałam do drzwi,a ta je otworzyła.Weszłam do środka i opowiedziałam jej o całym zajściu.Care zaczęła mnie pocieszać,lecz nie popierała mojej decyzji o wyjeździe.Nazajutrz pożegnałam się z wszystkimi i wyjechałam.
Ukradłam jakieś Ferrari z salonu i ruszyłam przed siebie.Po długiej trasie zatrzymałam się na stacji benzynowej.Podeszłam do kasjera i spojrzałam na plakietkę.
-Hej,Mike.Jestem Elena.-powiedziałam podając mu rękę.
-Hej...-powiedział niepewnie.
-Powiesz mi jak dostać się do NY?-zapytałam.
-Nowy York jest wokół ciebie.-to znaczyło,że jestem u celu.
-Gdzie mieszkasz?-zahipnotyzowałam go.
-Wall Street.-odpowiedział chłopak.
-Daj mi portfel,klucze i adres od mieszkania.-ten dał mi to o co prosiłam.-Teraz wszystko zapomnisz.-powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.-Co zrobisz?-zapytałam dla pewności.
-O wszystkim zapomnę.-powiedział Mike.Wyszłam że stacji i ruszyłam z piskiem opon pod napisany na kartce adres.Kiedy weszłam do mieszkania okazało się,że jest to apartament w jednym z największych budynków w tym mieście.Tak,to wszystko znaczy,że stałam się zimną suką.Gdy się już rozgościłam poszłam na "małe" zakupy oraz po zapas krwi do najbliższego szpitala.Kiedy wróciłam do apartamentu schowałam woreczki do lodówki,a następnie ubrałam czerwoną sukienkę bez ramiączek,którą sięgała mi do połowy ud i czarne szpilki.Zjechałem windą na parter,wyszłam z budynku i wsiadłam do mojego ferrari,a potem pojechałam do jakiegoś klubu.Wypiłam szklankę burbona.Przypomniał mi się Damon.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Nie!Nie mogę dopuszczać do siebie uczuć!
-Hej.-z zamyślenia wyrwał mnie głos jakiegoś mężczyzny.-Jestem Dylan.-mówiąc podał mi rękę.Uścisnęłam ją i też się przedstawiłam.
-Jesteś nowa?Nie widziałem Cię tu jeszcze.-zapytał Dylan.
-Tak.-odpowiedziałam.
-Jesteś wampirem,prawda?-szepnął mi do ucha.
-Nie.-zaprzeczyłam.
-Czuję to.Jestem wilkołakiem.-oznajmił chłopak puszczając do mnie oczko.
-Hej.-powiedziała jakaś dziewczyna przysiadając się do nas.
-Hej,skarbie.-zwrócił się do dziewczyny.-Eleno,to jest moja dziewczyna Torey.-podałam dziewczynie rękę i od razu przypadłyśmy sobie do gustu.Okazało się,że dziewczyna jest hybrydą i zmienił ją Klaus za pomocą krwi Petrovej.W takim towarzystwie spędziłam resztę nocy.Do domu wróciłam nad ranem...Obudziłam się o 2 po południu.Weszłam do salonu i zobaczyłam,że na kanapie śpią Torey i Dylan.Po cichu otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam dwa woreczki z krwią.Przelałam je do dwóch szklanek.Wróciłam do salonu i pomachałam hybrydzie szklanka przed nosem,a ta natychmiast się obudziła.Podałam jej szklankę,a sama upijam jeden łyk ze swojego naczynia.
-Pije tylko świeżą krew.-powiedziała dziewczyna odstawiając szklankę na stół przed sobą.
-Wiesz co.Ja w zasadzie też.-powiedziałam i także odłożyłam szklankę na stół.Poszłam się przebrać i ruszyłyśmy z Torey na polowanie.