Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caroline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caroline. Pokaż wszystkie posty

27 sierpnia 2014

Rozdział 12."I love you so much,honey. "

Stefan:           ~*~

Siedziałem właśnie z szklanką whiskey na kanapie gdy otworzyły się drzwi wejściowe.Odwróciłem się i zobaczyłem Rebekhę.Wstałem,a wampirzyca rzuciła mi się na szyję i zaczęła całować.
-Nareszcie w domu.-szepnęła tuląc się do mnie.

Klaus:               ~*~

Wszedłem do domu i od razu poszedłem na piętro.Otworzyłem drzwi do sypialni i zobaczyłem Caroline siedzącą przy oknie.
-Witaj,my sweet heart.-powiedziałem całując jej dłoń.
-Klaus!-wykrzyknęła podekscytowana dziewczyna rzucając mi się na szyję.Pocałowałem ją i przytuliłem mocno do siebie.-Nareszcie.-westchnęła Care.

Elena:              ~*~

-Damon?-zawołałam.
-Tak?-pojawił się obok w kilka sekund.
-Może pojedziemy na kilka dni do Vegas?-zaproponowałam.
-To dobry pomysł.-szepnął całując moją szyję.Odblokowałam myśli i wniknęłam do umysłu Damon'a.Myślał o pierwszych dniach po mojej przemianie i o naszych zaręczynach.
-Damon.-szepnęłam gdy zaczął rozpinać moją koszulę.Popatrzył na mnie,a ja pokiwałam lekko głową i uśmiechnęłam się.Pocałowałam go namiętnie kładąc ręce na jego ramionach.
-To kiedy jedziemy?-spytał gdy przestałam go całować.
-Możemy nawet dzisiaj.-odparłam.
-Ok.-mruknął i poszedł do sypialni.Po chwili wrócił z trzema torbami.
-Możemy już jechać?-zapytał ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
Westchnęłam tylko,zabrałam kilka woreczków krwi na drogę i wyszliśmy z domu.Gdy byliśmy na parkingu Damon chciał wsiąść do swojego auta,ale ja pokiwałam przecząco głową i wsiadłam do Ferrari.Salvatore usiadł obok mnie.Nie był zachwycony tym,że dzisiaj będzie pasażerem.Coś czuję,że przy najbliższej okazji zajmie moje miejsce.Po drodze nie rozmawialiśmy zbyt często.

Caroline:          ~*~

-Klaus?-szukałam go już od jakiejś pół godziny,ale nigdzie go nie było,a jak na złość zostawił telefon w domu.Nagle usłyszałam dzwonek telefonu.Odebrałam.
-Caroline?-usłyszałam głos Rebekhi.-Jest może gdzieś tam mój brat?-zapytała.
-Nie.Szukam go od pół godziny.Nigdzie go nie ma.Nie wziął też ze sobą telefonu.-powiedziałam.
-Oo.-szepnęła Rebekah.-Przyjedź szybko do posiadłości Salvatore'ów.-rozkazała i rozłączyła się.Wsiadłam do samochodu i ruszyłam z piskiem opon.Jechałam szybko nie zważając na znaki.Dotarłam do celu w kilka minut.Wybiegłam szybko do środka i zobaczyłam tego samego łowcę,który chciał mnie zabić.A jednak mi się nie udało!Gwizdnęłam,a ten zwrócił wzrok na mnie.
-Rebekah,zadzwoń do Kola albo Elijah'y.-szepnęłam tak cicho,że mógł to usłyszeć tylko wampir.Rzuciłam się na chłopaka,ala ten okazał się szybszy niż ostatnim razem.Powalił mnie na podłogę i chciał już wbić kołek w moje serce,ale gwałtownie otwarły się drzwi.Do środka wbiegł Nick.Łowca próbował wbić kołek jeszcze raz.Udało mu się,ale na szczęście drewno nie dotknęło serca.Klaus odciągnął chłopaka ode mnie i rzucił nim tak,że ten wylądował na równoległej ścianie po czym podbiegł do niego i zaczął dusić.W pewnym momencie poczułam straszny ból w sercu.Z mojego gardła wydobył się stłumiony krzyk.

23 czerwca 2014

Rozdział 8."Dlaczego?"

Klaus:             ~*~

Nie mogłem jej powiedzieć,że wyjeżdżam.Kiedy Care by się o tym dowiedziała nie pozwoliłaby mi się ruszyć nawet na krok.Nie chcę jej zostawiać,ale nie mam wyboru.Wiem,że mojej siostrze także jest ciężko,bo musi zostawić Stefana kiedy już go zdobyła.Elijah też musi zostawić swoją ukochaną-Ericę.Wrócę nie długo do Mystic Falls,ale wiem,że Caroline mi tego nie wybaczy.Postanowiłem,że powiem jej całą prawdę,może wtedy gdy dowie się,że chodzi o moje życie pozwoli mi wyjechać i mi to wybaczy.
-Caroline?-zawołałem,a ta zjawiła się przede mną w ułamku sekundy.
-O co chodzi?-zapytała z uśmiechem na ustach.Wiem,że grała,a tak naprawdę była bardzo smutna.
-Chcę Ci wszystko wytłumaczyć.Doszedłem do wniosku,że jeśli dowiesz się dlaczego muszę wyjechać...-nie dokończyłem,bo dziewczyna mi przerwała.
-Co?!Wyjechać?!-krzyknęła zalewając się łzami.
-Posłuchaj!Musimy wyjechać,bo w Mystic Falls czai się łowca pierwotnych,a ty żeby informować mnie o jego krokach zostaniesz tu.Care zrozum,tutaj chodzi o życie mojego rodzeństwa i moje.-wytłumaczyłem,a ona rzuciła mi się na szyję.
-Kiedy wyjeżdżasz?-zapytała poprzez łzy.
-Po jutrze rano.-odpowiedziałem,a dziewczyna zaczęła mnie chaotycznie całować.
-Jeżeli to są nasze ostatnie godziny,to chcę spędzić je jak najlepiej.-oznajmiła.
-Księżniczko,ale ja jeszcze wrócę do ciebie,jeżeli ujdę z życiem.-rzekłem.
-Nie mów tak!Na pewno do mnie wrócisz w całości.-powiedziała,a ja uśmiechnąłem się do niej,znowu mnie pocałowała.To nie był taki mało znaczący pocałunek,to był pocałunek,który mówił "Będę za tobą tęsknić.Bardzo."
-Kocham Cię.-powiedziałem.
-Ja ciebie też i nigdy nie przestanę.-oznajmiła.
-Na zawsze.-rzuciłem.
-Na zawsze.-powtórzyła Caroline.

Elena:              ~*~

Damon dostał dzisiaj dziwnego sms'a od Caroline.
"Jeżeli znalazłeś Elenę wróćcie do Mystic Falls,a jeśli nie,wróć sam!"
Zaniepokoiła nas ta wiadomość.Damon postanowił,że wróci na tydzień do Mystic Falls,ale nikt się nie dowie,że mnie odnalazł.Wyjeżdża dziś wieczorem,a ja wybieram się z Dylan'em i Torey na imprezę.Zegarek wskazywał godzinę szóstą.Zaczęłam się przygotowywać do imprezy,a Damon się pakował.Wyjechał o ósmej,a moi przyjaciele przyszli zaraz po jego odjeździe.
To tyko tydzień.-powtarzałam sobie cały czas w myślach.
-To samo co zawsze?-zapytał,barman kiedy już usiadłam przy barze.
-Kieliszek czystej.-odparłam.Chłopka podał mi moje zamówienie i odszedł.Opróżniłam naczynie i zamówiłam następną kolejkę.Po kilku kieliszkach wódki wyszłam na parkiet.Zaczęłam tańczyć z jakimś facetem.Nagle poczułam jego ręce na biodrach,które nie przestawały błądzić po moim ciele.Zaczął zjeżdżać dłońmi coraz niżej.Odwróciłam się i chciałam uderzyć go z liścia w twarz,ale zdążył złapać mnie za nadgarstek.Spróbowałam drugą ręką,ale także ją złapał.
-Słyszałem,że jesteś niegrzeczną dziewczynką.-powiedział,a jego oczy się zmieniły.Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać,ale nie miałam z nim szans,najwyraźniej jest wampirem i do tego starszym ode mnie.W pewnej chwili poczułam,że mężczyzna upada,a za nim ukazała się Torey z jego sercem w ręku,obok dziewczyny stał Dylan.Rzuciłam się mu na szyję i zaczęłam płakać.Ten mnie pocieszał,ala i tak przez pół wieczoru nie umiałam się uspokoić.Moja przyjaciółka wymazała wszystkim pamięć,a,przy okazji trochę się zabawiła.

Damon:           ~*~

Droga do Mystic Falls strasznie się ciągnęła.Wydawało mi się,że jechałem całą wieczność.Kiedy już dojechałem do pensjonatu i wszedłem do środka zastałem tam mojego brata.Siedział na,kanapie popijając burbona.Najwidoczniej był smutny,a nigdzie nie widziałem Rebekhi.
-Cześć,bracie.-odezwałem się pierwszy.-Co jest?-zapytałem i na powrót spoważniałem.
-Wyjechali.Damon,rozumiesz?Ona wyjechała!-krzyknął i rzucił szklanką,która po zetknięciu ze ścianą zmieniła się w tysiące małych odłamków szkła.
-O czym ty mówisz?Kto?-spytałem.
-Pierwotni.-spojrzał na mnie.-Klaus,Elijah,Kol,Rebekah...-odparł.

Rozdział 9."Czasami trzeba trochę pomyśleć."

-Dlaczego?-zapytałem po raz kolejny.
-W Mystic Falls jest łowca pierwotnych.-powiedział Stefan.
-Czyli teraz będzie tutaj zbiorowisko smutku?-zadrwiłem.
-Caroline i Erica są w takim stanie jak ja.-oznajmił mój brat.-Odnalazłeś Elenę?-zapytał po chwili.Zastanowiłem się chwilę i doszedłem do wniosku,że Stef nie musi wiedzieć o nas.
-Nie.-rzuciłem.
-Gdzie się podziewałeś?-spytał.Stefan wstał i udał się do barku.Przyniósł dwie szklanki whiskey,jedną podał mi,a drugą zatrzymał dla siebie.Po trzech łykach moje naczynie było puste.Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy,a potem poszedłem do swojej sypialni.Przypomniały mi się wszystkie chwile spędzone tutaj z Eleną.Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu,wyciągnąłem go z kieszeni i odebrałem.
-Tak,słucham?

Caroline:           ~*~

-Damon?Jesteś już w Mystic Falls?-zapytałam.
-Tak.Jestem już w pensjonacie.Słyszałem co się stało,ja bym się nie pozbierał gdybym kolejny raz stracił Ele...-a jednak ją znalazł!
-Damonie!O czym ty mówisz?Odnalazłeś Elenę?-zapytałam podekscytowana.
-Przyjedź do pensjonatu,to wszystko Ci wytłumaczę.-powiedział,a ja usłyszałam za sobą jakiś trzask.Odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś chłopaka ze sztyletem w ręku.No tak,łowca.
-Damonie,proszę przyjedź do domu Klausa.-powiedziałam i przełknęłam głośno ślinę.
-Zaraz będę.-odparł i się rozłączył.Łowca cały czas się do mnie zbliżał,a ja poczułam nieodpartą ochotę na krew.Moje oczy w mig się zmieniły,a kły wydłużyły,były teraz ostre niczym szpilki.W pewnej chwili chłopak rzucił się na mnie,ale ja zdążyłam zrobić unik.Ten natomiast uderzył w ścianę i się przewrócił,a przy okazji w ręki wypadła mu broń.Zanim zdążył chwycić sztylet podeszłam do niego i zerwałam z jego szyi jakiś łańcuszek,który strasznie jechał werbeną.Podniosłam go i popatrzyłam prosto w oczy.
-Zapomnisz o wszystkim co stało się w ciągu pół godziny.Nie będziesz polował na wampiry i wyniesiesz się z Mystic Falls.Na zawsze.-zahipnotyzowałam go.-Co zrobisz?-zapytałam do pewności.
-Wyjadę.Przestanę polować na wampiry.Zapomnę.-powiedział i wyszedł.Po chwili do salonu wszedł Damon.
-Co tak długo?-spytałam.
-Jak się idzie piechotą,to długo.Samochód mi nawalił.-oznajmił.
-Proszę,powiedz mi czy znalazłeś Elenę.-poprosiłam,a Damon usiadł na kanapie.Poszłam za jego przykładem i także usiadłam.
-Tak,ale nie mów nikomu o tym.-odpowiedział.
-Proszę.Zabierz mnie do niej.-poprosiłam kolejny raz.Damon już miał odpowiedzieć,ale usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu.Odebrałam go nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?
-Cześć,szwagierko.-przywitał się Kol.
-Cześć,Kol.Co tam u was?Gdzie jesteście?-zapytałam.
-W Nowym Yorku.-powiedział pierwotny.
-Możesz dać mi Klausa?-zapytałam.
-Jasne,już.-odpowiedział,a ja czekałam spokojnie na Nick'a.
-Cześć,skarbie.-powiedział hybryda.
-Hej.Muszę powiedzieć Ci naprawdę coś ważnego.-zaczęłam.
-O co chodzi?-spytał.
-W Mystic Falls nie ma już żadnego łowcy.Nie licząc Alarica.-oznajmiłam.
-Jak to?Przecież...-przerwałam mu.
-Myślał,że jestem pierwotnym i chciał mnie zasztyletować,ale udało mi się go zahipnotyzować.Nie ma go już w mieście.-powiedziałam.
-No to wracamy!-krzyknął.
-Hej,Care.O co chodzi,co z łowcą?-rozpoznałam głos Elijah'y.
-Wykurzyłam go z Mystic Falls.-wytłumaczyłam.
-Jak?-zapytał.
-Hipnoza.Myślał,że jestem jedną z was i chciał mnie zasztyletować,ale udało mi się go zahipnotyzować.-odparłam.
-Niezły towar z ciebie.-rzucił Kol do słuchawki.
-Słyszałem.-Klaus skarcił brata.
Zaśmiałam się i rozłączyłam połączenie.

Damon:           ~*~

Przysłuchiwałem się rozmowie Caroline,ale po chwili całkowicie się wyłączyłem.Zacząłem myśleć jak powiedzieć Blondi o Elenie.Ell prosiła mnie bym nikomu nie mówił o niej.

14 czerwca 2014

Rozdział 7."Dzień jak co dzień."

Kiedy wyszliśmy z mieszkania zadzwoniłam do Dylan'a i Torey,umówiłam się z nimi w najbliższej kawiarni.Ja i Damon szliśmy piechotą,zajęło nam to 15 minut,a w tym czasie Damon pocałował mnie chyba z 10 razy.Tęskniłam za tym,bo nikt nie całuje tak jak on.Do tej pory jakoś udawało mi się nie dopuszczać do siebie uczuć,ale kiedy pojawił się on wszystko się zmieniło.Gdy doszliśmy do kawiarni Dylan'a i Torey jeszcze nie było.Ja zamówiłam kawę,a Damon jak to Damon jakiś alkohol.Chwilę po nas przyszli moi przyjaciele,a ja przedstawiłam im Damon'a.Siedzieliśmy tak dwie godziny pijąc kawę i rozmawiając.
-A może pójdziemy do kina,co?-zapytałam kiedy byliśmy już w domu.
-Jasne,a potem na jakąś imprezę.-zgodził się wampir.
-Mi pasuje.-powiedziałam i spojrzałam na zegarek,który wskazywał godzinę drugą.-Zanim wyjdziemy mamy jeszcze trochę czasu.-kusiłam Damon'a.Ten podszedł do mnie i zaczął całować,a to znaczyło,że dobrze mnie zrozumiał.
-Mam inny pomysł.-powiedział.
-A jaki pomysł jest lepszy od mojego?-zapytałam.
-Jeżeli mam u ciebie zamieszkać to muszę mieć najpotrzebniejsze rzeczy.Ciuchy,kosmetyki,alkohol,itp.-wyliczał,a ja przywróciłam teatralnie oczami.
-Nigdy nie widziałam faceta,który byłby tak chętny do zakupów.-ale ty jesteś idealny.Dodałam w myślach.
-Kochanie,ja lubię być modny i ty dobrze o tym wiesz.-powiedział,a ja poddawałam się jego czarowi.
-To chodź jak Ci tak bardzo zależy.-powiedziałam biorąc swoją torebkę i kluczyki od ferrari.Do galerii dojechaliśmy w 15 minut.Kiedy już weszliśmy do środka Damon zajrzał do każdego sklepu.Wampir kupił dla mnie kilka sukienek,3 pary butów i jakąś biżuterię,a dla siebie mnóstwo innych rzeczy.Gdy wróciliśmy do domu poszłam się przebrać,a za moim przykładem poszedł Damon.Ubrałam czarną sukienkę,białe szpilki i granatową kopertówkę,natomiast Damon miał na sobie czarną koszulę,której 3 pierwsze guziki były rozpięte i jeans'y.Odpuściliśmy sobie dzisiaj kino,a do klubu poszliśmy piechotą.
Bawiliśmy się do rana tańcząc i całując się.Do mieszkania wróciliśmy nad ranem i od razu zajęliśmy się sobą...

Damon:   ~*~

Obudziłem się po dwunastej, rozejrzałem się wokół siebie i zobaczyłem Elenę śpiącą obok mnie.Nie chcąc jej obudzić po cichu wygramoliłem się z łóżka i udałem się do łazienki.Wziąłem gorący prysznic i przypomniało mi się wszystko z poprzedniej nocy: alkohol,parkiet,łóżko i my oraz Torey i Dylan.Ta noc była wyjątkowo długa.Pamiętam także,że w klubie rozpętała się jakąś bójka i brałem w niej udział,ale nic więcej nie przychodziło mi do głowy,a było na to tylko jedno wytłumaczenie: za dużo alkoholu.Kiedy wyszedłem z pod prysznica ubrałem się i ruszyłem do kuchni.Jako,że mam włoskie korzenie jestem dobrym kucharzem.Zrobiłem Elenie i sobie hmmm...obiad,czyli naleśniki w kształcie serc z truskawkami,a dla efektu zostały polane krwią.Nagle w kuchni pojawiła się Elena,musiała wyczuć krew,albo najzwyczajniej się obudziła i mnie usłyszała.
-Pięknie.-powiedziała po czym podeszła do mnie i pocałowała.Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.Kiedy skończyliśmy posiłek pozmywałem naczynia,a Elena poszła się ubrać.W pewnej chwili dziewczyna stanęła przede mną,wspięła się na palce i złożyła na mych ustach całusa.Zauważyłem,że wampirzyca ma na sobie pomarańczowe rurki i biały t-shirt z małą kieszonką na piersi,natomiast na kieszonce było 6 ćwieków.Nagle.zaczął wibrowanieć mój telefon.Wyciągnąłem go z kieszeni,ale nie odebrałem.Na wyświetlaczu był widoczny napis Blondi.

Caroline:         ~*~

Próbowałam dodzwonić się do Damon'a,ale ten cały czas nie odbiera.Przepadł jak kamień w wodę,już ponad tydzień nie ma go w Mystic Falls.Jedyne co wiemy to,to,że szuka Eleny,a wiem to od Bonnie.Wybrałam numer jeszcze raz i znowu nic.
-Kochanie,co jest?-zapytał Nick.
-Nie umiem dodzwonić się do Damon'a.-odpowiedziałam,a Klaus podszedł do mnie i pocałował,a następnie wziął mnie na ręce i położył na łóżku.Nagle do naszej sypialnj wszedł Kol.
-Czego chcesz?-zapytał pierwotny
-Elijah mnie po ciebie przysłał.-odpowiedział,a Niklaus zszedł z nim na dół.Ubrałam zieloną sukienkę i czarne szpilki,a włosy spięłam w kok.Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół.Elijah,Kol i Klaus oraz Rebekah o czymś rozmiawiali,zapytałam o co chodzi,ale nie doczekałam się odpowiedzi.
-Klaus,o co chodzi?-zapytałam,a niemalże krzyknęłam.
-Caroline,nie mieszaj się w to proszę.-powiedział Nick.
-Dobrze,ale najpierw mi powiedz o co chodzi.-ten tylko pokiwał przecząco głową.-Rebekah,Kol,Elijah?Czy ktoś mi do cholery powie o co chodzi?!-tym razem się nie powstrzymałam i krzyknęłam.

10 czerwca 2014

Rozdział 4."Forever this way."

Caroline przyjechała po piętnastu minutach i zaczęła swój monolog:
-Caroline,co się stało?Dlaczego oni...?-dziewczyna przerwała mi w połowie zdania.
-Więc tak.Ja prosiłam Nick'a i Elijah'ę by przeżucili się na krew z woreczków i nie mordowali ludzi,natomiast oni się zbuntowali,a żeby pokazać mi naszą prawdziwą naturę zaczęli zabijać.-Care tłumaczyła nam coś jeszcze,ale ja całkowicie się wyłączyłam.

Elena mnie w ogóle nie słucha.-Usłyszałam w swojej głowie głos mojej przyjaciółki.

Elena tak seksownie wygląda w tej sukience.-głos Damon'a.Wyszłam z domu i poszłam przez las w kierunku cmentarza na,którym zostali pochowani moi rodzice.Usiadłam na trawie na przeciwko nagrobka moich rodziców i zaczęłam rozmyślać,lecz cały czas nie dawała mi spokoju jedna myśl:

Elena.-Tak jakby ktoś mnie wołał.
-Elena?-zawołał Damon.Odwróciłam się i zobaczyłam go pochylającego się nade mną.
-Co się stało?-zapytał Salvatore.
-Nic.-odpowiedziałam.

Kłamie.-pomyślał Damon.
-Mów,co jest?-rozkazał.
-Sama nie wiem.Słyszę w głowie...hmmm...Pomyśl coś,ale nie mów tego głośno.-powiedziałam.

1864.
-1864.-rzekłam.
-Ale jak ty...?-był zaskoczony.
-Nie wiem.-powiedziałam i popatrzyłam na niego.Nagle usłyszałam coś (nie chcecie wiedzieć co) i uderzyłem go lekko w ramię.
-Ej...Za co?-zapytał.
-Za te myśli.-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Teraz to muszę się pilnować.-mruknął.-Chodźmy już do domu.-zgodziłam się i poszliśmy do pensjonatu.Gdy wróciliśmy nikogo nie zastaliśmy,Damon musiał załatwić jakieś sprawy więc też wyszedł.Braci Salvatore nie było do wieczora.Kiedy już zasypiałam usłyszałam,że ktoś wchodzi do pensjonatu.Zeszłam na dół i zobaczyłam Damon'a i Stefana kompletnie pijanych.
-Cześć,skarbie.-powiedział starszy Salvatore.Ja tylko wskazałam palcem na schody,a Damon zrozumiał i poszedł do naszej sypialni.Postanowiłam,że będę dzisiaj spała w swoim pokoju.Jako,że przebywam tu często mam swój pokój.Położyłam się i natychmiast zasnęłam...Obudziłam się o wpół do 10.Wstałam i udałam się do łazienki,a po drodze wejrzałam do sypialni.Damon'a nie było w łóżku,w ogóle nie było go w pokoju.Poczułam na swoim karku delikatne wargi.Obróciłam się i pocałowałam Salvatore'a.Otworzyłam oczy i zobaczyłam,że to nie Damon'a całuje lecz Stefana.Szybko przestałam go całować,ale usłyszałam ten głos.

Jak ona mogła mi to zrobić?-To był Damon,który patrzył na mnie oczami pełnymi bólu.
-Damon,poczekaj!-krzyknęłam.
-Czego jeszcze ode mnie chcesz?Jesli chcesz moje serce tak jak obiecałem,to proszę bardzo weź je sobie.-powiedział.W mojej głowie zakodowałam jedną myśl-opuszczenie Mystic Falls.Nie chcę być jak Katherine.Wybiegłem z domu i pobiegłam do Caroline.Gdy byłam już pod domem przyjaciółki zapukałam do drzwi,a ta je otworzyła.Weszłam do środka i opowiedziałam jej o całym zajściu.Care zaczęła mnie pocieszać,lecz nie popierała mojej decyzji o wyjeździe.Nazajutrz pożegnałam się z wszystkimi i wyjechałam.
Ukradłam jakieś Ferrari z salonu i ruszyłam przed siebie.Po długiej trasie zatrzymałam się na stacji benzynowej.Podeszłam do kasjera i spojrzałam na plakietkę.
-Hej,Mike.Jestem Elena.-powiedziałam podając mu rękę.
-Hej...-powiedział niepewnie.
-Powiesz mi jak dostać się do NY?-zapytałam.
-Nowy York jest wokół ciebie.-to znaczyło,że jestem u celu.
-Gdzie mieszkasz?-zahipnotyzowałam go.
-Wall Street.-odpowiedział chłopak.
-Daj mi portfel,klucze i adres od mieszkania.-ten dał mi to o co prosiłam.-Teraz wszystko zapomnisz.-powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.-Co zrobisz?-zapytałam dla pewności.
-O wszystkim zapomnę.-powiedział Mike.Wyszłam że stacji i ruszyłam z piskiem opon pod napisany na kartce adres.Kiedy weszłam do mieszkania okazało się,że jest to apartament w jednym z największych budynków w tym mieście.Tak,to wszystko znaczy,że stałam się zimną suką.Gdy się już rozgościłam poszłam na "małe" zakupy oraz po zapas krwi do najbliższego szpitala.Kiedy wróciłam do apartamentu schowałam woreczki do lodówki,a następnie ubrałam czerwoną sukienkę bez ramiączek,którą sięgała mi do połowy ud i czarne szpilki.Zjechałem windą na parter,wyszłam z budynku i wsiadłam do mojego ferrari,a potem pojechałam do jakiegoś klubu.Wypiłam szklankę burbona.Przypomniał mi się Damon.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Nie!Nie mogę dopuszczać do siebie uczuć!
-Hej.-z zamyślenia wyrwał mnie głos jakiegoś mężczyzny.-Jestem Dylan.-mówiąc podał mi rękę.Uścisnęłam ją i też się przedstawiłam.
-Jesteś nowa?Nie widziałem Cię tu jeszcze.-zapytał Dylan.
-Tak.-odpowiedziałam.
-Jesteś wampirem,prawda?-szepnął mi do ucha.
-Nie.-zaprzeczyłam.
-Czuję to.Jestem wilkołakiem.-oznajmił chłopak puszczając do mnie oczko.
-Hej.-powiedziała jakaś dziewczyna przysiadając się do nas.
-Hej,skarbie.-zwrócił się do dziewczyny.-Eleno,to jest moja dziewczyna Torey.-podałam dziewczynie rękę i od razu przypadłyśmy sobie do gustu.Okazało się,że dziewczyna jest hybrydą i zmienił ją Klaus za pomocą krwi Petrovej.W takim towarzystwie spędziłam resztę nocy.Do domu wróciłam nad ranem...Obudziłam się o 2 po południu.Weszłam do salonu i zobaczyłam,że na kanapie śpią Torey i Dylan.Po cichu otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam dwa woreczki z krwią.Przelałam je do dwóch szklanek.Wróciłam do salonu i pomachałam hybrydzie szklanka przed nosem,a ta natychmiast się obudziła.Podałam jej szklankę,a sama upijam jeden łyk ze swojego naczynia.
-Pije tylko świeżą krew.-powiedziała dziewczyna odstawiając szklankę na stół przed sobą.
-Wiesz co.Ja w zasadzie też.-powiedziałam i także odłożyłam szklankę na stół.Poszłam się przebrać i ruszyłyśmy z Torey na polowanie.