Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Michael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Michael. Pokaż wszystkie posty

1 kwietnia 2015

9. "Chcę wskrzesić Twojego brata, Henricka."

- Wiesz, że jesteś najważniejsza w moim życiu, Caroline. Nigdy nie pozwoliłbym Cię skrzywdzić. - powiedział.
- Wiem, Klaus. Wiem to bardzo dobrze. - odparłam, a w pewnej chwili rozdzwonił się telefon Klausa leżący w salonie.
Hybryda poszedł odebrać. Mimo mojego dobrego słuchu nie potrafiłam wychwycić tego co mówiła osoba po drugiej stronie. Jak się okazało dzwoniła Rebekah.
- Siostrzyczko, nie obchodzi mnie co Kol czuje do tej wiedźmy. Naprawdę musisz zawracać mi tym głowę?
- ...
- Jestem pewien, że jeżeli zaraz się nie rozłączysz to twój ukochany Ci ucieknie. - warknął i już nic więcej nie usłyszałam.
W pewnym momencie drzwi na balkon same się zamknęły. Kiedy Klaus chciał je otworzyć ani drgnęły. Popatrzyłam na niego przerażona, a nagle poczułam jak ktos na mnie skacze. To był Nicolas, a tuż za nim na balkon zeskoczyła z gracją jakaś dziewczyna wypowiadająca zaklęcie. Jedyne co udało mi się zauważyć zanim Nicolas wbił mi strzykawkę z werbeną to Klaus rozbijający drzwi balkonowe i rzucający się na chłopaka, lecz było już za późno. Hybryda zniknął mi z oczu, a po chwili zabrała mnie ciemność.

Klaus:

Zniknęli mi z oczu, a ja zeskoczyłem z balkonu i wylądowałem na ugiętych nogach w ogrodzie za hotelem. Pobiegłem szybko do samochodu stojącego na parkingu i odpaliłem silnik. Po chwili mknąłem już do mojej znajomej czarownicy.
Gdy dojechałem na miejsce ta stała przed swoim domem z założonymi na piersi rękoma.
- Spodziewałam się twoich odwiedzin. - powiedziała i wskazała głową, żebym poszedł za nią.
Weszliśmy do jej domu. Wnętrze było ciemne tak jak je zapamiętałem.
- Delphino, potrzebuję twojej pomocy.
- Wiem po co przyjechałeś. Jestem Ci potrzebna do odnalezienia twojej ukochanej. - rzekła i uśmiechnęła się szyderczo.
- Tak, więc, jeżeli wszystko wiesz to błagam Cię, pomóż mi. Dostaniesz wszystko czego pragniesz. Pieniądze, zioła... Mogę Ci nawet oddać księgi mojej matki, ale proszę Cię znajdź ją.
- To za mało. Chce czegoś więcej.
- Czego chcesz?! - warknąłem.
- Twojej krwi. - odpowiedziała nadal się uśmiechając.
- Do czego Ci potrzebna moja krew?
- Do tego czego nie dokończyłam przed laty. - odpowiedziała.
- O czym Ty mówisz? - zapytałem.
- Chcę wskrzesić Twojego brata, Henricka.
___________________________________

Przeraszam, że taki krótki. Czekam na wasze opinie. Komentujcie!

Pozdrawiam. Autorka.

10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ!

16 lutego 2015

5. " Jesteś naprawdę zaje... piękną kobietą."

Nicolas objął mnie w talii i weszliśmy do domu, w którym grała już głośna muzyka.
Nagle podszedł do nas jakiś chłopak, blondyn z zielonymi oczami, był przystojny.
- Nick, widzę, że przyprowadziłeś pięknego gościa. - powiedział chłopak.
- Mike, to Caroline. - przedstawił mnie swojemu przyjacielowi brunet.
- Caroline, to mój przyjaciel Michael. - poinformował mnie Nicolas.
- Dla przyjaciół Mike. - dodał blondyn.
Nicolas prowadził mnie w głąb domu, lecz w pewnej chwili dostrzegłam butelki z burbonem. Wyrwałam się z uścisku chłopaka i chwyciłam jedną butelkę odkręcając nakrętkę. Wzięłam jeden głęboki łyk. Michael i Nicolas byli pod wrażeniem. Patrzyli na mnie szeroko otwartymi oczami.
- No co? - zapytałam śmiejąc się.
- Nigdy nie widziałem dziewczyny, która potrafiłaby tak pić. - odpowiedział Nick.
- Może jakieś małe zawody? Chyba, że boisz się przegranej... - rzuciłam bez namysłu.
Mike nic nie mówiąc wszedł na schody i krzyknął:
- W salonie za dziesięć minut odbędą się zawody w piciu. Caroline - wskazał na mnie - kontra Nick. Zapraszamy.
Wszyscy zaczęli klaskać i gwizdać, a ja pociągnęłam kolejny łyk z butelki przygotowując się do starcia. Kiedy opróżniłam butelkę nadszedł czas na zawody.
- 3... 2... 1... Start!
Pierwszy łyk. Pierwsza butelka. Druga butelka.
- Dość. Już nie dam rady. - powiedział jąkając się Nicolas po mojej drugiej butelce. On nawet nie skończył pierwszej.
- Ktoś chętny? - krzyknął Mike.
Nagle przed wszystkich obserwujących wyszła postać w czarnej, skórzanej kurtce. Mężczyzna.
- Ja z chęcią się z nią zmierzę.
Mikaelson podszedł do mnie i oboje chwyciliśmy butelki whisky.
Kol złamał szyjkę naczynia i pociągnął pierwszy łyk. Odkręciłam szybko swoją butelkę i zaczęłam pić.

Kilka butelek później:

- Wygrałeś. - przyznałam po 5 butelce.
Byłam pijana, ale jeszcze potrafiłam myśleć. Wyszłam na dwór i skierowałam się w stronę niewielkiego lasu za domem Mike'a. Świeże powietrze to to czego mi potrzeba.
- Mój brat Cię szuka.
Nagle usłyszałam za sobą kroki i głos Pierwotnego.
- Już dzisiaj gdzieś to słyszałam. - mruknęłam cicho wiedząc, że wampir i tak to usłyszy. Wyszłam zza drzewa, o które się wcześniej oparłam.
- Nie dziwię się bratu. - zlustrował mnie z góry do dołu - Jesteś naprawdę zaje... piękną kobietą. - poprawił się.
- Mam dość Mikaelsonów jak na jeden dzień, więc albo się sam wyniesiesz, albo wyniosę Cię ja, ale nogami do przodu. - warknęłam.
- Nie unoś się tak. Jesteś zbyt ładna na takie nerwy, a jak wiadomo, złość piękności szkodzi.
- Wiesz co?
- Tak, skarbie? - mruknął z uśmiechem.
- Jesteś irytującym i niewyżytym dzieciątkiem, Kol! I nie mów do mnie "skarbie"! - wykrzyczałam.
- Kol, jeżeli dama prosi to musisz dać jej spokój.
Nie wierzyłam własnym oczom.
- Klaus... - wyszeptałam i chciałam uciec, lecz ten zagrodził mi drogę.
- Czyżbym zapomniał wspomnieć, że jest ze mną mój brat? - spytał retorycznie młodszy z Pierwotnych.
Z jednej strony chciałam od nich uciec, a z drugiej rzucić się hybrydzie na szyję i oznajmić co sobie dzisiaj uświadomiłam.
- No to ja zostawiam Was samych, gołąbeczki. - oznajmił Kol i odszedł.
- Jak mnie znalazłeś?
- Nawet Pierwotni poddają się nawzajem swojej hipnozie.
Uśmiechnął się, a mi nagle zakręciło się w głowie przez nadmiar alkoholu. Gdyby nie hybryda, już leżałabym na ziemi.
- Chyba musisz się położyć. - rzekł Klaus.
- Chyba tak. Idę do hotelu. Do widzenia, Klaus. - poinformowałam i poszłam głębiej w las, lecz Pierwotny cały czas szedł za mną.
- Nie myślisz chyba, że tak łatwo dam Ci odejść. - mruknął.
____________________________________________

Dzisiaj taki krótszy. Czekam na wass  komentarze. Piszcie co chcielibyście przeczytać na moim blogu i co wam się nie podoba.

Pozdrawiam i czekam na szczere opinie. Autorka.