Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Delphina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Delphina. Pokaż wszystkie posty

12 kwietnia 2015

10. " Śpiąca Królewna już się obudziła."

Kol:
- Cieszę się, ze ci się podoba. Starałem się.
Uniosłem ręce w obrończym geście.
- Jestem pod wrażeniem. Naprawdę.
- Chodź, bo zaraz zjedzą nam wszystko wiewiórki. - powiedziałem, a Bonnie zaśmiała się.
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Ta dziewczyna zmieniła mnie na lepsze.
Caroline:
Siedziałam w jakiejś celi. Byłam naprawdę przerażona. Zastanawiałam się tylko dlaczego Nicolas to zrobił. Mam nadzieję, że Klaus zacznie szybko działać.
- Śpiąca Królewna już się obudziła. - powiedziała z uśmieszkiem dziewczyna, którą widziałam przed utratą przytomności.
- Czego ode mnie chcecie? - warknęłam.
- Hybrydy.
- Zostawcie go w spokoju! - krzyknęłam i złapałam za kratę.
Szybko jednak cofnęłam ręce, bo poczułam, że płoną mi dłonie.
- On zrobi dla Ciebie wszystko, więc to czy tego chcesz czy nie nie ma żadnego znaczenia. - odparła i odeszła.
- Niestety wiem... - szepnęłam do siebie siadając na pryczy.
Nie powstrzymam Go. Poczułam, że po moich policzkach spływają łzy.
Klaus:
- Chcesz ją uratować? - zapytała Del.
- Chcę, ale nie kosztem wskrzeszenia mojego brata. - warknąłem.
- Myślałam, że dla Ciebie jest ona warta każdej ceny. - stwierdziła siadając na fotelu i zakładając nogę na nogę.
- Jestem pewien, że jest coś czego bardziej pragniesz.
Uśmiechnąłem się szyderczo.
- Jest coś takiego, ale i tak tego nie zdobędę. - powiedziała wstając z fotela.
- Cóż to takiego, moją droga? - zapytałem kiedy do mnie podeszła.
Położyła dłoń na moją policzku, po czym wymierzyła mi siarczysty policzek.
- Ty. - szepneła, a ja przygwoździłem ją do ściany.
Zaczęła ciężko oddychać.
- Delphino, z łatwością Cię zabiję i znajdę inną czarownicę, która pomoże mi uratować moją ukochaną. - oznajmiłem i skręciłem jej kark.
Caroline:
- Halo? - krzyknęłam po raz kolejny. - Klaus mnie nie uratuje, jeżeli umrę z pragnienia.
- Nie umrzesz. Co najwyżej wyschniesz. - Nicolas, do cholery dlaczego to zrobiłeś? Czym Ty w ogóle jesteś? - zapytałam kiedy zobaczyłam, że tym razem to on mnie odwiedził.
- Ciężko wyjaśnić mój stan. Nawet ja tego nie rozumiem. - odparł i wzruszył ramionami.
- Zgaduję, że Matt nie jest twoim kuzynem. - rzuciłam.
- Nope. Szukałem informacji o tobie, więc wykorzystałem jedną na swoją korzyść. Inaczej nie poszłabyś ze mną na imprezę do jakże smacznego Michaela.
Usiadł na krześle na przeciw celi i wpatrywał się we mnie co chwila mrużąc oczy jakby przeszkadzało mu światło.
- Czy to też kłamstwo?
Popatrzył na mnie zdezorientowany.
- Michael nie jest twoim przyjacielem? Zauroczyłeś go, prawda? - spytałam.
- Używaj czasu przeszłego, kochana. "Nie był..." On nie żyje. Był całkiem smaczny. Choć jego krew była zbyt zanieczyszczona. Rozumiesz mnie? Prochy i te sprawy. - wyjaśnił i mruknął do mnie jednym okiem.
________________________________________
W końcu mi się udało! Długo wyczekiwany rozdział 10. Rozdział skończony o 2 w nocy. Chciałam Was przeprosić za tak długa nieobecność. Zbliża się koniec roku, więc walczę ostatkiem sił o jak najlepsze oceny. Do wakacji rozdziały będą się pojawiać bardzo rzadko. Zrozumcie mnie. Błagam! Czekam na komentarze.
Pozdrawiam
Your Queen

1 kwietnia 2015

9. "Chcę wskrzesić Twojego brata, Henricka."

- Wiesz, że jesteś najważniejsza w moim życiu, Caroline. Nigdy nie pozwoliłbym Cię skrzywdzić. - powiedział.
- Wiem, Klaus. Wiem to bardzo dobrze. - odparłam, a w pewnej chwili rozdzwonił się telefon Klausa leżący w salonie.
Hybryda poszedł odebrać. Mimo mojego dobrego słuchu nie potrafiłam wychwycić tego co mówiła osoba po drugiej stronie. Jak się okazało dzwoniła Rebekah.
- Siostrzyczko, nie obchodzi mnie co Kol czuje do tej wiedźmy. Naprawdę musisz zawracać mi tym głowę?
- ...
- Jestem pewien, że jeżeli zaraz się nie rozłączysz to twój ukochany Ci ucieknie. - warknął i już nic więcej nie usłyszałam.
W pewnym momencie drzwi na balkon same się zamknęły. Kiedy Klaus chciał je otworzyć ani drgnęły. Popatrzyłam na niego przerażona, a nagle poczułam jak ktos na mnie skacze. To był Nicolas, a tuż za nim na balkon zeskoczyła z gracją jakaś dziewczyna wypowiadająca zaklęcie. Jedyne co udało mi się zauważyć zanim Nicolas wbił mi strzykawkę z werbeną to Klaus rozbijający drzwi balkonowe i rzucający się na chłopaka, lecz było już za późno. Hybryda zniknął mi z oczu, a po chwili zabrała mnie ciemność.

Klaus:

Zniknęli mi z oczu, a ja zeskoczyłem z balkonu i wylądowałem na ugiętych nogach w ogrodzie za hotelem. Pobiegłem szybko do samochodu stojącego na parkingu i odpaliłem silnik. Po chwili mknąłem już do mojej znajomej czarownicy.
Gdy dojechałem na miejsce ta stała przed swoim domem z założonymi na piersi rękoma.
- Spodziewałam się twoich odwiedzin. - powiedziała i wskazała głową, żebym poszedł za nią.
Weszliśmy do jej domu. Wnętrze było ciemne tak jak je zapamiętałem.
- Delphino, potrzebuję twojej pomocy.
- Wiem po co przyjechałeś. Jestem Ci potrzebna do odnalezienia twojej ukochanej. - rzekła i uśmiechnęła się szyderczo.
- Tak, więc, jeżeli wszystko wiesz to błagam Cię, pomóż mi. Dostaniesz wszystko czego pragniesz. Pieniądze, zioła... Mogę Ci nawet oddać księgi mojej matki, ale proszę Cię znajdź ją.
- To za mało. Chce czegoś więcej.
- Czego chcesz?! - warknąłem.
- Twojej krwi. - odpowiedziała nadal się uśmiechając.
- Do czego Ci potrzebna moja krew?
- Do tego czego nie dokończyłam przed laty. - odpowiedziała.
- O czym Ty mówisz? - zapytałem.
- Chcę wskrzesić Twojego brata, Henricka.
___________________________________

Przeraszam, że taki krótki. Czekam na wasze opinie. Komentujcie!

Pozdrawiam. Autorka.

10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ!