Uniosłem ręce w obrończym geście.
- Jestem pod wrażeniem. Naprawdę.
- Chodź, bo zaraz zjedzą nam wszystko wiewiórki. - powiedziałem, a Bonnie zaśmiała się.
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Ta dziewczyna zmieniła mnie na lepsze.
- Śpiąca Królewna już się obudziła. - powiedziała z uśmieszkiem dziewczyna, którą widziałam przed utratą przytomności.
- Czego ode mnie chcecie? - warknęłam.
- Hybrydy.
- Zostawcie go w spokoju! - krzyknęłam i złapałam za kratę.
Szybko jednak cofnęłam ręce, bo poczułam, że płoną mi dłonie.
- On zrobi dla Ciebie wszystko, więc to czy tego chcesz czy nie nie ma żadnego znaczenia. - odparła i odeszła.
- Niestety wiem... - szepnęłam do siebie siadając na pryczy.
Nie powstrzymam Go. Poczułam, że po moich policzkach spływają łzy.
- Chcę, ale nie kosztem wskrzeszenia mojego brata. - warknąłem.
- Myślałam, że dla Ciebie jest ona warta każdej ceny. - stwierdziła siadając na fotelu i zakładając nogę na nogę.
- Jestem pewien, że jest coś czego bardziej pragniesz.
Uśmiechnąłem się szyderczo.
- Jest coś takiego, ale i tak tego nie zdobędę. - powiedziała wstając z fotela.
- Cóż to takiego, moją droga? - zapytałem kiedy do mnie podeszła.
Położyła dłoń na moją policzku, po czym wymierzyła mi siarczysty policzek.
- Ty. - szepneła, a ja przygwoździłem ją do ściany.
Zaczęła ciężko oddychać.
- Delphino, z łatwością Cię zabiję i znajdę inną czarownicę, która pomoże mi uratować moją ukochaną. - oznajmiłem i skręciłem jej kark.
- Nie umrzesz. Co najwyżej wyschniesz. - Nicolas, do cholery dlaczego to zrobiłeś? Czym Ty w ogóle jesteś? - zapytałam kiedy zobaczyłam, że tym razem to on mnie odwiedził.
- Ciężko wyjaśnić mój stan. Nawet ja tego nie rozumiem. - odparł i wzruszył ramionami.
- Zgaduję, że Matt nie jest twoim kuzynem. - rzuciłam.
- Nope. Szukałem informacji o tobie, więc wykorzystałem jedną na swoją korzyść. Inaczej nie poszłabyś ze mną na imprezę do jakże smacznego Michaela.
Usiadł na krześle na przeciw celi i wpatrywał się we mnie co chwila mrużąc oczy jakby przeszkadzało mu światło.
- Czy to też kłamstwo?
Popatrzył na mnie zdezorientowany.
- Michael nie jest twoim przyjacielem? Zauroczyłeś go, prawda? - spytałam.
- Używaj czasu przeszłego, kochana. "Nie był..." On nie żyje. Był całkiem smaczny. Choć jego krew była zbyt zanieczyszczona. Rozumiesz mnie? Prochy i te sprawy. - wyjaśnił i mruknął do mnie jednym okiem.
________________________________________
Your Queen