Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Elena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Elena. Pokaż wszystkie posty

9 lutego 2015

3. "Chyba musimy porozmawiać o tym co stało się w nocy."

Następnego dnia rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. 
- Hej, skarbie. Chciałem porozmawiać o nas. - powiedział gość. 
- Nie mów do mnie "skarbie" i nie ma żadnych "nas", Tyler. 
Zamknęłam drzwi i poszłam do łazienki przebrać się. Wzięłam białe rurki, brązową bluzkę na ramiączkach i baleriny w panterkę, a do tego dobrałam komplet złotej biżuterii.
Ubrałam się w przygotowane ubrania i zeszłam do kuchni po codzienną porcję krwi. Wyciągnęłam z lodówki woreczek z czerwonym płynem i przelałam zawartość do szklanki. Wypiłam całość i znów usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć pewna, że to znów Tyler. Otworzyłam i już chciałam zacząć krzyczeć, że ma się stąd wynosić, lecz zobaczyłam Klausa. Nie wiem dlaczego, ale nagle do moich oczu napłynęły łzy i odczułam potrzebę przytulenia kogoś. Bez namysłu przytuliłam się do Pierwotnego, a ten nie wiedząc co zrobić położył dłonie na moich plecach i przyciągnął bliżej siebie.
- Chyba musimy porozmawiać o tym co stało się w nocy. - powiedział.
- Przepraszam, że się na ciebie rzuciłam.
- Nie masz za co przepraszać, moja piękna. - odparł i musnął opuszkami palców mój policzek, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz.
Hybryda zauważysz to uśmiechnął się lekko, tymczasem ja odsunęłam się od niego i usiadłam na fotelu stojącym w salonie. Klaus podszedł do mnie i popatrzył na mnie z góry. Zatonęłam w jego błękitnych oczach.
Co się z Tobą dzieje?! To twój wróg, Caroline. - karciłam się w myślach. 
- Caroline, posłuchaj. Nie ważne w jakim będziesz stanie, nie ważne czy będzie to noc czy dzień, ale zawsze możesz się do mnie zwrócić o pomoc. Wiem jak czujesz się po stracie młodego Lockwood' a, przeżywam to samo.
Popatrzyłam na niego pytająco.

Klaus:

- Kocham Cię, Caroline. Nie mogłem patrzeć na to jak z dnia na dzień tracisz nadzieję na jego powrót, więc musiałem coś zrobić. Zahipnotyzowałem jego i Hayley. Musiałem sprawić żebyś się z nim rozstała. - dziewczyna patrzyła na mnie ze smutkiem. -  Przepraszam. - szepnąłem, a po policzkach wampirzycy pociekły łzy.
- Klaus, to ja cię przepraszam. Odchodzę. - oznajmiła.
- Co? Nie, nie możesz...
- Wyjeżdżam z Mystic Falls czy Ci się to podoba czy nie! - powiedziała dobitnie i zniknęła.
Usłyszałem dźwięki dochodzące z jej sypialni. Poszedłem na górę i zobaczyłem mojego anioła pakującego się.
- Proszę Cię, nie rób tego. - poprosiłem łapiąc ją w talii i obracając w swoją stronę. - Nie zostawiaj mnie tutaj samego. Bez twojego widoku zwariuję. Gdy Cię nie będzie zabiję pół miasta, żeby powstrzymać ból i tęsknotę. Nie odchodź. Jesteś jedyną osobą, oprócz mojej rodziny w moim życiu, na której mi tak bardzo zależy. - wyznałem.
- Jeżeli mnie kochasz i chcesz żebym była przy tobie to dlaczego mnie nie zahipnotyzujesz? - zapytała.
- Właśnie dlatego, że Cię kocham. - odpowiedziałem patrząc jej prosto w oczy. 
Nie mogłem pozwolić na jej wyjazd.
Kiedy skończyła się pakować podeszła do mnie i przywarła swoimi wargami do moich. Odwzajemniłem pocałunek, ponieważ nie wiedziałem kiedy ta chwila znów nastąpi i zamknąłem oczy rozkoszując się jej ustami.
- Żegnaj, Klaus. - szepnęła do mojego ucha, a gdy ja otwarłem oczy jej już nie było.
Wyszedłem na zewnątrz i wsiadłem do swojego Mercedesa. Kierowałem się do pensjonatu Salvatore' ów.
Gdy dojechałem na miejsce w wampirzym tempie wbiegłem do salonu. Stefan i Damon siedzieli na kanapie popijając alkohol. Podbiegłem do Stefana i przygwoździłem go do ściany.
- Dokąd ona pojechała?! - krzyknąłem wściekły.
- O co Ci chodzi? - zapytał zdezorientowany.
- Caroline wyjechała. - poinformowałem i puściłem Rozpruwacza.
Ten złapał szybko telefon i przytknął telefon do ucha. Domyśliłem się, że dzwoni do mojej ukochanej.
- Nie odbiera. - powiedział po chwili.
Nagle do pensjonatu weszła Elena.
- Caroline opuściła Mystic Falls. - oznajmił Stefan swojej byłej. Gilbertówna, jak wcześniej Salvatore wzięła telefon i także do kogoś zadzwoniła.

Caroline:

Postanowiłam zostawić to wszystko w tyle i zacząć od nowa. Kierowałam się do Filadelfii.
Nagle zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu widniał napis "Stefan". Nie odebrałam, lecz po chwili znów rozległ się dzwonek mojego telefonu, tym razem dzwoniła Elena. Odrzuciłam połączenie i wyłączyłam telefon.
"Kochasz go, to dlatego uciekasz, bo nie umiesz się do tego przyznać." - krzyczał głosik w mojej głowie.
Z moich oczu popłynęły łzy.
- Nie kocham go! Ja go nienawidzę! - krzyknęłam.
___________________________________

I jak? Czekam na komentarze. ;)

Pozdrawiam. Autorka.

8 lutego 2015

2. " Nie oczekuje niczego od Ciebie, kochana."

Klaus:

Gdy podjechałem pod dom mojej ukochanej, ta siedziała na ganku swojego domu w cudownej czerwonej sukience przed kolana i dłuższej z tyłu. Zauważywszy mnie uśmiechnęła się na mój widok co mnie mile zaskoczyło. Wysiadłem z samochodu i podążyłem w kierunku domu Caroline.
- Witaj, moja miła. - powiedziałem i ucałowałem jej dłoń. 
- Witaj, Klaus. 
Dziewczyna zaśmiała się, a ja podałem jej swoje ramię i poprowadziłem w stronę auta. 
Przemierzywszy krótki chodnik otworzyłem przed nią drzwi od strony pasażera i po sekundzie sam siedziałem już za kierownicą. 
Do mojego domu jechaliśmy w ciszy.
Kiedy podjechaliśmy pod moją posiadłość, głośna muzyka już grała, a goście byli już w komplecie, czyli Gilbertówna, Salvatore'owie, wiedźma, Jeremy i moje rodzeństwo oraz ten piłkarzyk, Matt. 
Wysiadłem z samochodu i w ułamku sekundy otworzyłem drzwi przed moją ukochaną, podając jej dłoń, którą ta chwyciła. Poszliśmy do mojego domu. 

Caroline:

Weszliśmy do domu Klausa. W środku panowały egipskie ciemności, lecz po chwili wszystkie światła rozbłysły, a przed nami pojawili się moi przyjaciele. Elena, Matt, Bonnie, Jeremy, Stefan, a nawet Damon i rodzeństwo Klausa... 
Jako pierwszy (co mnie bardzo zdziwiło) podszedł do mnie Damon. 
- Chcę to już mieć za sobą. - mruknął. - Zdrowie ci nie potrzebne gdyż jesteś wampirem, pieniądze też nie są ważne, perswazja ci wystarczy, więc nie wiem czego Ci życzyć. - powiedział i odszedł. 
Nagle zorientowałam się, że nadal trzymam dłoń Klausa. Popatrzyłam na habrydę, a ten tylko uśmiechnął się zalotnie. 
- Już wiem czego Ci życzyć. - krzyknął Damon. - Dobrego seksu. - rzekł i puścił mi oczko. 
Nie wiem dlaczego, ale popatrzyłam na Klausa gdy Salvatore to powiedział.
Gdy wszyscy przyjaciele złożyli mi życzenia zaczęliśmy zabawę.
Leciała muzyka, alkohol lał się strumieniami, a nagle ktoś wymyślił żebyśmy zagrali w butelkę.
Usiedliśmy na podłodze, a Klaus usadowił się obok mnie, lecz najpierw zauroczył wszystkich aby mówili prawdę. Zakręciłam butelką i wypadło na Stefana.
- Nie bądź baba, bracie. Bierz wyzwanie. - powiedział Damon.
- Wyzwanie. - potwierdził młodszy Salvatore.
- Hmm... Pocałuj Rebekę. - oznajmiłam.
- Co? Nie! - sprzeciwił się Matt.
- No weź, Matty. Tylko w policzek. - poprosiłam.
- Och.. No ok. - zgodził się przyjaciel, a Pierwotna uśmiechnęła się lekko. Zawsze czuła coś do Stefana.
Blondyn wstał i cmoknął Bekę w policzek. Stefan wrócił na swoje miejsce i zakręcił butelką. Tym razem wypadło na Klausa.
- Prawda czy wyzwanie? - zapytał mój przyjaciel.
- Prawda. - odpowiedział.
- Co czujesz do Caroline?
Klaus popatrzył mi prosto w oczy i zaczął mówić:
- Kocham ją całym sercem, ona mnie zmieniła. Dzięki niej znów poczułem jak to jest kochać kogoś i widzieć w tym kimś swój cały świat. - powiedział szczerze.
Byłam zaskoczona, że Klaus jest zdolny do uczucia tak silnego jakim jest miłość, a w dodatku tą miłością darzy mnie.
- Klaus, ja... nie wiem co mam powiedzieć. - byłam naprawdę zdziwiona.
- Nie oczekuje niczego od Ciebie, kochana. - odparł.
- Halo. My tutaj jesteśmy. - odezwał się Damon. - Porozmawiacie sobie w łóżku.
Elena popatrzyła na niego z dezaprobatą, a w tym czasie Klaus zakrecił butelką. Następny był Elijah.
Graliśmy tak do późnej nocy. W końcu postanowiliśmy zakończyć tą imprezę.
Gdy wszyscy się ulotnili podszedł do mnie Klaus.
- Caroline, nie wypuszczę Cię w takim stanie. - powiedział. Cóż, byłam trochę pijana, ale jestem wampirem, więc nic mi nie będzie.
- To, że jestem trochę pijana nie znaczy, że się zgubię lub coś mi się stanie. - odparłam i poszłam do drzwi. Jednak zanim zdążyłam wyjść stanął przede mną Pierwotny i złapał w talii.
- Jesteś trochę bardzo pijana, więc nigdzie nie pójdziesz. Zostaniesz tutaj, a Rebekah pożyczy Ci rano jakieś ubrania.

Klaus:

Caroline popatrzyła mi prosto w oczy, po czym pocałowała w usta. Przyciągnąłem ją bliżej siebie, a ona wplotła palce w moje włosy. Nagle szepnęła mi do ucha:
- Nie zostanę u Ciebie na noc, przynajmniej nie dzisiaj.
Puściła mi oczko i w wampirzym tempie opuściła mój dom.
Ta dziewczyna doprowadza mnie do szaleństwa, ale podoba mi się to. Chwyciłem butelkę burbonu i poszedłem do swojej sypialni.
____________________________________

I jak wam się podoba kolejny rozdział? Czekam na komentarze.

Pozdrawiam. Autorka.